Historia    
  Rada Sołecka    

 

  Strona główna  
  Aktualności  
  Galeria  
  Linki  
  Kontakt  

Skąd przyszliśmy, co zrobiliśmy i dokąd zmierzamy - Tarnawianie?
Moja przygoda z Tarnawą Górną miała początek u schyłku 2009 roku kiedy szalała pierwsza śnieżyca tamtego pamiętnego czasu. Październikowy atak zimy połamał drzewa w lasach, przy drogach, w ogrodach. Mieszkańców Tarnawy Górnej pozbawił prądu na okres dwóch tygodni. Temperatura powietrza spadła poniżej 25oC. Już w maju następnego roku kolejne załamanie pogody, spotykane tu co 15-20 lat deszcze i oberwania chmury powodowały miejscowe podtapiania upraw rolnych, nielicznych gospodarstw i domostw. Czyżby Beskid Mały buntował się na przyjęcie nowego mieszkańca z niedalekiego przecież Krakowa. Pomału kierunek migracyjny odwraca się, kiedyś ze wsi do miasta, obecnie coraz częściej z miasta na wieś. Powstaje nowa grupa migracyjna, zwana coraz powszechniej wioszczanami, już nie mieszczanie, nawet nie rolnicy, a ludzie tęskniący za komfortem życia wiejskiego. Jak będzie przebiegała asymilacja tej grupy ludności, pokaże czas. Pierwsze koty za płoty.


 
[10.01.2012]


Położenie geograficzne

Nazwa Tarnawa dotyczy dwóch odrębnych, choć blisko siebie położonych wsi: Tarnawy Górnej i Tarnawy Dolnej. Górna usytuowana jest na pograniczu Beskidu Małego z Makową Górą (721 m npm.), Bielówką (Zamczyskiem, 545 m npm.) i Beskidu Makowskiego (średniego) z Króliczą Górą (Koźlem, 564 m npm.) w dolinie Tarnawki, górskiego potoku wypływającego ze zbocza Makowej Góry. Tarnawa Górna leży na pograniczu Beskidu Małego i Grupy Żurawnicy Beskidu Średniego. Ludność tutejszą zaliczono do górali beskidzkich, ściślej do górali żywieckich - Żywczaków. Domy mieszkańców wkomponowane są w pochyłości i zbocza gór oraz wzdłuż drogi powiatowej Kuków - Mucharz.  [1] [2] [3] [4]

Położenie Tarnawy Górnej - w opracowaniu Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej:

"Wieś Tarnawa Górna leży na granicy Beskidu Małego i Makowskiego w górnym biegu Tarnawki, lewobrzeżnego dopływu Skawy. Powstała w XVII wieku, w ramach akcji osiedleńczej, prowadzonej pod Leskowcem przez Komorowskich z Suchej, jako typowy zarębek wołoski. Po nich wraz z dobrami suskimi przechodziło kolejno w ręce Wielkopolskich (od 1665), Biernackich (od 1843 roku) i Tarnowskich (od 1922 roku), którzy byli je właścicielami do 1945 roku. Miejscowość znana jest też z nazwy REDZ (REC). Określenie to pochodzi najprawdopodobniej od nazwy kopalni rudy żelaza, która mieściła się na przełomie XVIII i XIX wieku na wzgórzach Tarnawy Górnej, zwanej Snuskami lub pod Jaworem. Kopalnia zatrudniała okolicznych mieszkańców. Stanowiła jedyną możliwość zarobkowania na tym obszarze. Górnicy rudę odwozili końmi do Suchej. Praca była bardzo uciążliwa. Po jej zakończeniu pracownicy często odpoczywali i modlili się przy małej przydrożnej kapliczce, która w 1916 roku została rozbudowana przez miejscową ludność. Tarnawa Górna podzielona jest na pięć siedlisk, są to: Jony, Zadorówka, Mikołajki, Putyrówka i Makówka. Wieś dzieli się na dwie duże parafie p.w. Matki Bożej Częstochowskiej w Śleszowicach i Najświętszej Panny Nieustającej Pomocy w Krzeszowie". [18 - str. 4] (brak podanych źródeł przez autorkę powyższego zapisu).

Wspomnienia o Tarnawie Górnej Antoniego Brańkę spisała jego wnuczka - Ewelina Palichleb.
Kliknij ikonę arkusza aby pobrać plik w formacie PDF (wrzuta.pl):

Ewelina Palichleb - Tarnawa Górna. Wspomnienia Antoniego Brańki.  


Powstanie Tarnawy Górnej

Pierwotnie obszar Beskidu Małego należał do dzielnicy krakowskiej. W 1179 roku, na mocy darowizny Kazimierza Sprawiedliwego został z niej oderwany, aby wejść w skład dzielnicy śląskiej. Następnie tereny Beskidu Małego w 1280 roku zostały włączone do Księstwa Cieszyńskiego, na skutek podziału ziem księcia Władysława Opolskiego. W początkach XIV wieku ukształtowały się dwa samodzielne księstwa, tj.: oświęcimskie i zatorskie. Osadnictwo na teren Beskidu Małego parło w kierunku południowym, w rejon ujścia Skawy do Wisły. Tarnawa Górna powstała na początku XVII wieku w ramach akcji osiedleńczej, prowadzonej przez Komorowskich z Suchej, a obejmującej tereny położone wokół Leskowca - 922 m. Familia Komorowskich włączyła Tarnawę Górną do utworzonego przez nią feudalnego "państwa suskiego". W skład tego państwa obok Tarnawy Górnej wchodziły: Tarnawa Dolna, Sucha, Stryszawa, Lachowice, Krzeszów, Kurów, Zdzieble, Śleszowice, Zembrzyce i Marcówka. Posiadało ono ławę przysięgłych, która na zamku wymierzała sprawiedliwość poddanym. Galizien (Galicja) wycinek - Wadowice - Sucha - Jordanów   Po I rozbiorze Polski, w 1772 roku, ziemia krakowska weszła w skład monarchii habsburskiej. Stało się tak za przyczyną uniwersału wydanego przez cesarzową Austrii - Marię Teresę. W wyniku tego zaborca rozprzedał zajęte królewszczyzny. Miejscowość znana jest też z innej nazwy tj. Redz (Rec). Określenie to pochodzi najprawdopodobniej od nazwy kopalni rudy żelaza, która mieściła się na przełomie XVIII i XIX wieku na wzgórzach Tarnawy Górnej, zwanej Snuskami lub Jaworem. Kopalnia zatrudniała okolicznych mieszkańców. Stanowiła jedyną możliwość zarobkowania na tym obszarze. Górnicy rudę odwozili końmi do Suchej. Praca była bardzo uciążliwa. Po jej zakończeniu pracownicy często odpoczywali i modlili się przy małej przydrożnej kapliczce, która w 1916 roku została rozbudowana przez miejscową ludność. W kapliczce znajduje się posążek Chrystusa Upadającego pod Krzyżem z przełomu XVIII i XIX wieku. Natomiast nazwa wywodzi się od bardzo dużej ilości tarnin porastających te tereny w okresie lokowania wsi. Prawdopodobna nazwa Tarnawa związana jest z ludem o pochodzeniu dacko-rzymskim, który w VII wieku zwano Wałasami. Prowadząc koczowniczy tryb życia, zamieszkiwali wraz ze stadami koni, owiec, kóz m.in.: Rodopy, góry Serbii, Chorwacji oraz część Karpat. Osiadając na nowych obszarach przynosili ze sobą nazewnictwo terenów, które uprzednio zamieszkiwali. Stąd to słowacka , w języku łacińskim znaczy nowa ziemia. Niektórzy twierdzą, że nazwa Tarnawa pochodzi od familii Tarnowskich, właścicieli Suchej i Tarnawy. Jednakże takie rozumowanie wyklucza fakt, iż Tarnowscy zarządzali tymi dobrami dopiero od 1922 roku. Kolejnymi właścicielami Tarnawy Górnej aż do roku 1945 były rody zarządzające dobrami suskimi, tj. od 1665 roku Wielkopolscy, a od 1843 Braniccy, zaś od 1922 Tarnowscy. Mieszkańcy byli ciemiężeni przez swych panów. W 1880 roku Tarnawę Górną zamieszkiwało 188 katolików. Powyższe dane nie są jednak pełne, zważywszy iż część ludności ze wsi Tarnawa Górna należała wtedy do parafii w Krzeszowie  [1] [13]  

W Dziejopisie Komonieckiego w roku [1690] po raz pierwszy wymieniona jest nazwa Tarnawa: "... Roku Pańskiego 1690 w kościele żywieckim Sąd Pański na tęczy we śród kościoła nad krucyfiksem, z nakładu pana Jędrzeja Czyżowskiego, pisarza skarbowego zamkowego i Katarzyny Sielniczonki, małżonków, przez Stanisława Lisieckiego, malarza i obywatela tutejszego wymalowany jest. A futrowanie na murze (to jest drewniany podkład, na którym malowano ów obraz) z ław lipowych Urban Sitarczyk z Tarnawy stolarz robił i należycie, że wszystko na ławach malowano, sprawił. [17 - str. 249]

Kolejny zapis Dziejopisu, w którym wymieniono z nazwy wieś Tarnawa: " [1714] ... A ten zamek pod górą wielką Jasień nazwaną założony jest niedaleko Skawy rzeki, która Państwo Suskie graniczy od lanckorońskiego starostwa. Za którą rzeką ex opposito tego zamku jest góra wielka Mieduszeń. A na tym miejscu, gdzie ten zamek stoi, przedtym z dawności niejaki Suski miał swoją dzierżawę albo mieszkanie i od niego zmurowawszy ten zamek, suskim go nazwano i wsi do tego zamku należące Suskim Państwem. Będąc wsi wszystek siedm do niego, to jest Sucha, Strzeszawa, Lachowice, Kuków, Zdzieble, Krzeszów i Tarnawa, okrom Zembrzyc wsi niedawno skupionej." [17 - str. 454] 

Kolejny i zarazem ostatni raz Dziejopis Komonieckiego wymienia z nazwy wieś Tarnawa: Rok "[1715] ... Dnia 28 czerwca w piątek w Skawcach pod Mucharzem przed sąd lanckoroński z rozkazu Jaj Mości paniej wojewodzinej poznańskiej, paniej na Suchej (Anny Konstancji z Lubomirskich Małachowskiej (+1726), żony Stanisława, wojewody poznańskiego) egzekwowani byli dwaj bracia rodzoni, Błażej Niedźwiedź z bratem młodszym o zabójstwo, tameczni poddani. Błażejowi rękę ucięto i w koło wpleciono, a brata ćwiertowano. Dla których plac i szubienicę na górze wystawiono za Skawcami, niedaleko Tarnawy wsi, czyniąc to dla pokarania ludziom." [17 - str. 461]

Należy odnotować fakt iż w Dziejopisie Komonieckiego nie występuje nazwa Redz (Rec), jako inna nazwa Tarnawy Górnej. [6]

"Korzenie naszego regionu"
Inne spojrzenie na historię regionu przedstawia uczennica i mieszkanka Tarnawy Górnej Ewelina Palichleb.

"Jak wspominają dokumenty większość obszaru zachodniego Pogórza Karpackiego, aż do granicy Węgier do XIV wieku pokrywała wielka puszcza. Za panowania ostatnich Piastów nastąpiło spotęgowanie akcji osadniczej na Podkarpaciu. Kazimierz Wielki wzmógł kolonizację wewnętrzną. Władca ten pragnął zagospodarować olbrzymie puszcze podgórskie, aby zwiększyć dochody skarbu Królestwa przez karczowanie lasów, które dotychczas nie przynosiły królowi prawie żadnych korzyści. Osadnictwo rozwijało się wzdłuż karpackich rzek: Soły, Skawy, Raby i Dunajca posuwając się ku ich źródłom, a gdy doliny ich zostały już zasiedlone, zaczęto wdzierać się na górzysty teren międzyrzeczny. Pod siekierami osadników padały nietknięte dotychczas bory, pełne rozmaitego zwierza i ptactwa.

Najstarszym ośrodkiem osadniczym był Mucharz. Pierwsza wzmianka o Mucharzu pochodzi z 1256 roku. Drugą także wspomnianą wsią książęcą są Zembrzyce - poświadcza to dokument księcia Oświęcimskiego Jana z 133 roku. Po założeniu Zembrzyc osadzony został Krzeszów. Obok tych wsi pojawiła się Sucha - wieś lokowana w 1405 roku. Po dłuższej przerwie osadniczej, dopiero po kupnie przez Kazimierza Jagiellończyka księstwa Oświęcimskiego w 1457 roku i osadzeniu przezeń w 1476 roku Komorowskich zostało utworzone w 1608 roku samodzielne feudalne państwo suskie. Należało do niego kilka wsi: Sucha, Stryszawa, Lachowice, Zembrzyce, Marcówka, Krzeszów, Kuków i TARNAWA. W latach 1675-1678 dobra suskie przeszły w posiadanie Wielkopolskich, po 1843 roku Branickich, później Tarnowskich i innych.

Ciemiężony lud wiejski wykazał w czasie najazdu szwedzkiego swe przywiązanie i wierność ojczyźnie. W okresie bezpośrednio poprzedzającym pierwszy rozbiór Polski okolice nasze były ośrodkami walk konfederatów barskich. W 1772 roku ziemie w dorzeczu Skawy znalazły się pod zaborem austriackim. Brak koniecznych reform społeczno-gospodarczych leżał u podstaw przysłowiowej "nędzy galicyjskiej". Pańszczyzna została zniesiona dopiero w 1848 roku. Decyzję tę poprzedziły zbrojne wystąpienia chłopów oraz ruch powstańczy "Wiosna Ludów". Pomimo zniesienia pańszczyzny i uwłaszczenia chłopów sytuacja społeczeństwa niewiele się poprawiła. Karłowate gospodarstwa nie mogły wyżywić przeludnionych wsi. Ludność szukała dodatkowych źródeł utrzymania. Garncarstwo rozwinęło się w Lachowicach i Suchej. Betoniarstwo, ciesielstwo i stolarstwo w Krzeszowie, Kukowie i TARNAWIE." [18 - str. 3] (brak podanych źródeł przez autorkę powyższego opracowania).


Skąd nazwa JONY siedliska w Tarnawie Górnej - próbowała to ustalić Ewelina Palichleb ze wspomnień jej dziadka:

"Dlaczego Jony?

Pewnego razu spytałam się mojego dziadka, dlaczego to siedlisko nazywa się JONY. Wtedy dziadek opowiedział mi pewną historię: na przełomie XVIII i XIX wieku na wzgórzach naszej wsi, a dokładniej Pod Jaworem lub na Snuskach mieściła się kopalnia rudy żelaza. Zatrudniała ona okolicznych mieszkańców. Jedną z ważnych informacji jest to, że mężczyźni pracujący w tej kopalni mieli na imię Jan (jednym słowem pracowali tam sami Janowie). Kopalnia stanowiła jedyną możliwość zarobkowania. Górnicy (Janowie) rudę odwozili końmi do Suchej Beskidzkiej. Praca była bardzo, ale to bardzo uciążliwa. Po jej zakończeniu (pracowali od 5.30 rano do 21.30 wieczorem) pracownicy często odpoczywali i modlili się przy małej, drewnianej przydrożnej kapliczce, którą wybudowali w 1916 roku (właśnie Jany). Bardzo podobała mi się ta opowieść i w ten sposób dowiedziałam się dlaczego nasze siedlisko nazywa się JONY i że to Jany wybudowali kapliczkę, która jest kilkanaście metrów od mojego domu."  [18 - str. 21]


Podział administracyjny

Tarnawę przyłączono do powiatu wadowickiego w roku 1891. W 1936 roku Tarnawa została przyłączona do gminy w Mucharzu, pozostając w tym podziale administracyjnym do 1954 roku. Pod koniec 1954 roku w wyniku podziału gminy Mucharz utworzone została m.in. Gromadzka Rada Narodowa (GRN) w Śleszowicach, do której włączono wieś Tarnawę Górną. Pierwszym przewodniczącym GRN w Śleszowicach funkcję tę pełnił Jan Paździora, później Tadeusz Brańka. Gromada Śleszowice 1 stycznia 1956 roku przeszła z powiatu wadowickiego do nowo utworzonego w Suchej. GRN w Śleszowicach uchwałą prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie została 31 grudnia 1961 roku rozwiązana a następnie przyłączona do Tarnawy Dolnej. Siedziba GRN w Tarnawie Dolnej mieściła się w budynku usytuowanym na skrzyżowaniu drogi głównej z drogą wiodąca do kościoła. WRN w Krakowie uchwałą nr XVIII/92/72 z dnia 6 grudnia 1972 roku utworzyła 1 stycznia 1073 roku Gminę Zembrzyce z połączenia dwóch gromadzkich rad narodowych: w Zembrzycach i Tarnawie Dolnej. Gmina Zembrzyce wówczas (tak samo jak dziś) obejmowała pięć sołectw: Marcówkę, Śleszowice, Tarnawę Dolną, Tarnawę Górną i Zembrzyce. Obszar gminy zajmuje obszar 3.900 ha. Na terenie gminy Zembrzyce w 1973 roku mieszkało 5.200 osób, z tego w Tarnawie Górnej 300. Rolnictwo wtedy najbardziej intensywnie rozwijało się we wsiach: Marcówka, Śleszowice i Tarnawa Górna. Gospodarstwa nastawione były na hodowlę bydła i trzody chlewnej. W 1975 roku ówczesne władze Polski dokonały nowego podziału administracyjnego kraju. Sucha przestała być powiatem. Gmina Zembrzyce weszła w skład województwa bielskiego. Od 1999 roku gmina Zembrzyce w związku z nowym podziałem terytorialnym Polski należy do powiatu w Suchej Beskidzkiej, województwo małopolskie. [1] 


Budownictwo

Dawniej, wewnątrz chaty zazwyczaj z jednej strony usytuowana była izba, z drugiej komora i obora. Zamożniejsi gospodarze posiadali dwie izby. [1]

Budownictwo na terenie Beskidu Małego nie odbiegało od budownictwa sąsiednich terenów górskich. Typowym budulcem było powszechnie dostępne drewno. Domy stawiano niewielkie, na zrąb, z sosny, jodły, świerka lub niekiedy dębu. Dachy kryto świerkowym gontem, czyli "szyndziołem", również słomą, potem także smołowaną papą. U podnóża gór częściej bielono ściany domów, czasami nawet tynkowano. Wejście do budynku osłaniał zwykle ganek. Z centralnie położonej sieni wchodziło się do izby czarnej, gdzie koncentrowało się całe życie mieszkańców. W zimnie chowano w niej kury, cielęta czy prosiaki. Dym początkowo snuł się pod powałę, dopiero później zaczęto stosować kominy. Władze galicyjskie wydały nakaz ich budowania w 1905 roku, jednak ostatnie kurne chaty spotkać można było jeszcze w latach 60. XX wieku. U bogatszych gospodarzy istniała także izba biała, przeznaczona zwykle dla gości, ze świętymi obrazami pod sufitem. Po drugiej stronie sieni znajdowała się stajnia i obórka. Biedniejsi nawet psów nie chowali, bo nie było ich czym żywić. Obok domów zwykle pojawiała się studnia z kołowrotem lub "kluką" - nie znano tu żurawia. Małe okna wpuszczały niewiele światła. Zwykle po zachodzie słońca ruch w chacie zamierał, za to wstawano wcześnie, skoro świt. W razie potrzeby, zwłaszcza w czasie długich jesiennych i zimowych wieczorów, przyświecano sobie "karkoszkami", czyli małymi łuczywami z drzewa cisowego, które dawały dość jasne światło, a poza tym przyjemnie pachniały i wedle wierzeń broniły od złych duchów. Gdy zaczęło brakować cisów, zastępowano je szczapami świerkowymi lub jodłowymi. W bogatszych gospodarstwach używano kaganków z olejem, najczęściej lnianym.  [4]
*

Relacja i wspomnienia:
Józef Paleczny
, urodzony 3.08.1923 roku w Tarnawie Górnej, wspomina:

"Józef Paleczny, ur. 1923 Dom moich rodziców, Jana i Anny z Mikołajczyków, posadowiony był nad brzegiem potoku Tarnawka, w osiedlu Jonówka (Janówka), w miejscu gdzie obecnie stoi dom zbudowany przez mojego syna Mieczysława, a którego dziś właścicielem jest właśnie Pan. Zagroda sąsiadowała z gospodarstwem Baców, Antoniego i Józefy z domu Świętek. Ojciec pochodził z Tarnawy, tu się urodził, gospodarzył i tu zmarł. Lata po I wojnie światowej były latami trudnymi, bieda zaglądała do oczu wszystkim. W tym czasie Jan wybudował dom drewniany z bali jodłowych, kryty dachem dwuspadowym dachówką glinianą sprowadzaną z Wieliczki. Przez środek domu prowadziła sień, na przestrzał. Do budynku wchodziło się od strony kamienistej drogi i od strony rzeki, potoku Tarnawka. Po lewej stronie były dwie izby, jedna służyła jako kuchnia, druga jako izba do spania. Po prawej stronie z wejściem z sieni była komora pobudowana z kamienia płaskiego, przekształcona na kuźnię, obok była obora, również z wejściem od sieni.Józef i Władysława Paleczny, synowie Mieczysław i Leszek, 1958  Gmina oznaczyła budynek numerem 26. Obok domu mieściła się kamienna piwniczka, wykończona drewnem i kryta dachówką cementową, zresztą podobną do tej, która istnieje do dziś, po sąsiedzku u Baców. Piwniczka służyła do przechowywania płodów rolnych, ziemniaków, buraków i warzyw. Obok domu znajdowała się studnia, z której czerpano wodę do spożycia i dla bydła. Studnia posiadała daszek,  zbudowana była z kamienia piaskowcowego, wodę czerpano drągiem zakończonym sprężyną, na której zwisało wiadro, nie stosowano kołowrotu. Izby mieszkalne, obora i kuźnia oświetlane były lampami naftowymi na naftę. Kuchnia i izba do spania posiadały po dwa małe okienka, które w dzień umożliwiały poruszanie się po domu i wykonywanie podstawowych czynności domowych i życiowych. Sztuczne oświetlenie z lamp naftowych wspomagano świeczkami z parafiny. Kuźnia była źródłem utrzymania dla całej rodziny. Początkowo ojciec, Jan Paleczny,  mieszkał tylko z rodzicami, Wojciechem i Maryanną z Kadelów. Mój dziadek, Wojciech Paleczny zmarł 16.05.1919 roku w Tarnawie Górnej. Kiedy na ojca, Jana Palecznego, przyszedł czas poślubił Annę z Mikołajczyków  z Tarnawy Górnej. Małżeństwo zaowocowało wydaniem na świat w sierpniu 1923 roku mnie i z czasem mojego rodzeństwa: Michaliny, Marii, Anieli i Jana. Ojciec był mistrzem kowalstwa, jego pomocnikami byłem ja i mój brat Jan. Ojciec praktykował w kowalstwie do 1938 roku. Potem kuźnię przejąłem na spółkę z bratem Janem. Kuźnia przetrwała do początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Rodzice zmarli niedługo po II  wojnie światowej, ojciec zmarł mając 74 lata. W tym domu na świat przyszli moi synowie, najpierw Mieczysław w 1950, potem Leszek w 1954 roku. Mietek spał na przyzbie. Pozostali domownicy spali w izbie odgrodzonej od kuchni przegrodą z wbudowanym w niej piecem kuchennym z blachą do gotowania potraw i piecem chlebowym oraz kamiennym piecem do ogrzewania izby mieszkalnej. Na wsi nie stosowano wówczas kafli piecowych. Podstawowym wyposażeniem kuchni była szafka kuchenna na talerze i garnki, łóżko, nie było kredensu. W izbie sypialnej oprócz łóżek nie było innego wyposażenia, na ścianie wisiał obraz św. Teresy. W oborze chowano krowę, świnię. W zagrodzie było miejsce dla kur, królików, była jedna koza i jeden baran lub owca, stróżował pies. Jak wspomniałem kowalstwo przejąłem wraz z bratem po swoim ojcu Janie Palecznym. Druga wojna światowa nie przerwała rzemiosła, aż do 1943 roku, kiedy Niemcy wywieźli ojca, mnie i brata Jana na roboty przymusowe do III Rzeszy, do Bielska. Tam pracowaliśmy u spedytora kolejowego na dworcu w Bielsku. W styczniu 1945 roku, jeszcze przed ofensywą wojsk radzieckich wróciliśmy do Tarnawy Górnej, do domu nad potokiem. Właśnie w tych dniach przez Tarnawę przetaczała się machina wojenna. Przyszło uciekać wyżej w góry, do osiedla Mikołajki. Tam doczekaliśmy wyzwolenia wsi. Wróciliśmy do domu. W 1949 roku poślubiłem moją przyszłą żonę, Władysławę, córkę Alojzego i Anny, urodzoną 6.11.1927 roku w Tarnawie Górnej. W 1950 roku brat mój Jan, wyjechał na Śląsk i podjął pracę w górnictwie. Od tego czasu kuźnię prowadziłem samodzielnie. Kiedy na świat przyszły dzieci postanowiłem zbudować własny dom, stodołę i nową kuźnię. Stało się to w 1956 roku. W domu nad rzeką, i we wsi, nie było światła elektrycznego, w domu było ponuro i szaro. Po wojnie zainstalowano nam tzw. kołchoźniki i mogliśmy słuchać już radia. Dom rodziców, Jana i Anny, został rozebrany w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku i do 1995 roku leżał odłogiem. Ten sam los spotkał kuźnię i piwniczkę. Wyposażenie kuźni zostało przeniesione do nowego obiektu w miejscu, gdzie mieszkam do dnia dzisiejszego, w osiedlu Pagacówka w Tarnawie Górnej, z numerem administracyjnym 81.  Zbudowałem dom, mam dwóch synów i posadziłem drzewko. Spełniłem się. Od lat jestem na emeryturze, nie zajmuję się już kowalstwem. Synowie poszli na swoje, do miasta, do górnictwa. Dziś zamiera tradycyjne kowalstwo, brak koni, a i rolnictwo w terenach górskich zamiera, zamiera świat mojego dzieciństwa. Moja opustoszała kuźnia jest ostatnim świadkiem tamtych dni i tradycji. Kuźnia pójdzie na zmarnowanie, żal, straszny żal!" [8]
*

Kamienne piwniczki.
W bezpośredniej odległości od budynków mieszkalnych mieszkańcy budowali kamienne piwniczki przeznaczone na płody rolne. Piwniczki były obiektami wolno stojącymi i lokalizowano je w bezpośrednim sąsiedztwie domu. Piwnice miały sklepienie łukowe, wykonane były z płaskiego łamanego kamienia piaskowcowego. Dach dwuspadowy kryty gontem, zamieniany później na materiały trwalsze, na dachówkę. Piwniczki były zagłębione w ziemi, górna ich cześć wykończona drewnianym balem służyła do składowania siana i innych materiałów gospodarskich. Były też piwniczki kryte ziemią i darnią, do których wchodziło się na czworakach. Pierwsze z wymienionych piwniczek stoją do dziś w kilku miejscach w Tarnawie Górnej. Piwniczkę ziemną krytą ziemią i darnią spotkałem Na Kudziówce w Śleszowicach w stanie niszczejącym. Kamienne piwniczki do dzisiaj służą gospodarzom do przechowywania różnych produktów i innych narzędzi gospodarskich.  [3] [6]

Kamienne piwniczki były tematem publicznej dyskusji na forum portalu beskidmaly.pl, w której sam brałem udział. Końcowe stwierdzenia o tych obiektach wypowiedział Marcin Musiał, z pochodzenia góral, z wykształcenia historyk kultury. Cyt.: "Pasterze wołoscy dotarli na obszary Beskidu Małego ok. XVI-XVII wieku, następnie asymilowali się z pierwotną ludnością polską z Małopolski i Śląska o charakterze rolniczym, która osiadła w dolinach, w ten sposób wytworzyła się kultura góralska, a piwniczki kamienne są wytworem kultury materialnej górali, spotykane licznie także na terenach sąsiednich Beskidowi Małemu, np.: na Żywiecczyźnie, w Zawoi, w Beskidzie Średnim (czyli również tereny osadnictwa wołoskiego zasymilowanego następnie z ludnością nizinną polską - czyli suma sumarum tereny góralskie). Pierwotnie Wałasi mieszkali w górach prowadząc gospodarkę pastersko-szałaśniczą, stopniowo przechodząc z trybu koczowniczego na osiadły - zakładając wsie zarębne (a w nich przy chałupach budowali piwniczki), mieszkańcy dolin początkowo nazywali Walasów kipcorami, dlatego, że nosili kierpce, a Tarnawa Górna to właśnie jedna z wsi zarębnych walaskich. Formą pierwotną obecnie jeszcze przetrwałych szczątkowo kolyb (szop polaniarskich - letnioków) w swej najstarszej postaci był szałas pasterski. " Więcej na temat szałasów i kamiennych piwniczek można przeczytać w książce Marciana Musiała, Śladami Kultury Góralskiej. [3] [6] 


Ubiory i stroje

Kobiety ubierały się bardzo strojnie. Na głowie nosiły białe haftowane chustki, upięte po krakowsku. Bluzki również białe z haftowanymi kołnierzykami stanowiły kontrast do długich i bardzo kwiaciastych spódnic. Na szyję zakładały duże, czerwone korale. Mężczyźni nosili białe koszule, spodnie w szerokie pasy oraz haftowane kaftany. W XIX wieku powoli zanikał piękny strój góralski. Mieszkańcy zbliżyli się do miejskiego. [1]

Żywczacy - strój kobiety  


Górale żywieccy
.  Dzisiejszy strój kobiecy wygląda następująco: halka - ciasnocha, półhalka zwana podpaśnikiem, kolorowa, wzorzysta spódnica w drobne kwiatki w kolorach szafiru, zieleni, czerwieni lub kremu oraz biała, haftowana zopaska. Na nogi zakłada się wełniane kopytka i skórzane kierpce. Górna część stroju składa się z białej haftowanej koszuli z szeroką białą kryzą wokół szyi i przy rękawach, czerwonych, korali, aksamitnego gorsetu zwanego kabotkiem, wyszywanego w kwiatowe wzory i wiązanego z przodu czerwoną wstążką oraz kolorowej chusty z frędzlami. Panny noszą włosy zaplecione w warkocze, wiązane czerwoną wstążką, mężatki na głowę zakładają biały czepek i chustę. W porze chłodnej uzupełnienie stroju stanowi duża chusta zwana odziewacką lub kożuch. [3] [11]








 


Wiara i obyczaje, legendy
Górale wyznawali wiarę katolicką. Posiadali jednak wiele wad. Dużo w nich było fałszywej ambicji, zarozumiałości, słabej woli, gdyż często oddawali się pijaństwu i rozpuście w licznych miejscowych karczmach. [1]

Pozyskać zaufanie ludu beskidzkiego było bardzo trudno. Człowiek inteligentny był synonimem pana, któremu się częstokroć przytakuje, ale co innego myśli i inaczej robi. Kto w karczmie głośniej krzyczał, kto więcej na inne warstwy społeczne dowodził, ten we wsi chodził za najmądrzejszego. [1] 

W czasie świąt Bożego Narodzenia, przed wieczerzą, z pojawieniem się pierwszej gwiazdy łamano się opłatkiem, życząc wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku. Potrawy wigilijne podawano zwykle w jednej wspólnej misie. Lano do niej żur z grzybami, nakładano groch z kapustą, ryba i kluski z makiem. Po wsi chodzili kolędnicy z szopką lub gwiazdą. Odgrywali tzw. herody, czyli przedstawienia z "janołami", rycerzami, "marszałkami", żołnierzami, diabłem, Żydem, "dziodem", turoniem, chłopem i śmiercią. Gdzieniegdzie chodzili też "Trzej Królowie". W Nowy Rok chłopcy posypywali ludzi owsem, co miało zapewnić wszystkim dobrobyt. Wiosną topiło się kukłę marzanny, aby zima odeszła na dobre do morza. W Niedzielę Palmową chodzono święcić palmy, a pochodzące z nich bazie łykane przez dzieci miały chronić od chorób gardła, zaś spalane - zabezpieczyć domostwa przed piorunami. W Wielki czwartek palono ogniska, tzw. judasze. Dzień później wędrowano do Kalwarii Zebrzydowskiej na słynne misteria Męki Pańskiej. W nocy z piątku na sobotę kąpano się w rzekach - dla zdrowia i zmycia grzechów. W Wielką Sobotę święcono wędliny, jajka i baranki wielkanocne. W niedzielę wielkanocną nie wolno było nic robić. Tradycyjnym porannym daniem byłą jajecznica. Skorupki z jaj wieszano na drzewach, by sady rodziły dużo owoców. W poniedziałek wielkanocny żadna młoda panna nie uniknęła polania wodą. W Zielone Świątki i noc świętojańską palono ogniska na wzgórzach. [4]

Zmiany cywilizacyjne nie ominęły Beskidu Małego, nie ominęły Tarnawy Górnej. Zanika uprawa roli, pustoszeją pastwiska i role. Górale w większości pracują jako chłopo-robotnicy, nierzadko dowożeni specjalnymi autobusami do zakładów pracy Bielska, Żywca i Śląska. Wielu z nich szuka pracy za granicą. We wsiach pojawia się coraz więcej murowanych budynków, dobrze urządzonych domów z talerzami telewizji satelitarnej. Górale upodabniają się do reszt mieszkańców Polski. Zanika gwara. Znajomość pieśni i obyczajów odchodzi wraz ze starym pokoleniem. Tylko nieliczni kultywują stare zwyczaje. Podtrzymują je jeszcze placówki kulturalne, propagując regionalne zwyczaje i prowadząc zespoły folklorystyczne. Tworzy się muzea i skanseny. Z drugiej strony na tereny górskie przybywają mieszkańcy miast, spragnieni świeżego powietrza i ciszy. Masowo powstają domki letniskowe, stare chałupy położone w wysokich przysiółkach przerabiane są na dacze. [4]

***

Ewelina Palichleb, uczennica i mieszkanka Tarnawy Górnej zapisała wspomnienia swojej babci o śpiewnych pastorałkach zwanych kantyczkami.

"Kantyczki

Pewnego razu w czasie Świąt Bożego Narodzenia moja babcia zaczęła śpiewać coś dziwnego. Było to podobne do jakichś pieśni lub kolęd. Oto one:

Pieśń pasterzy

*Dnia jednego o północy,
gdym zasnął w ciężkiej niemocy.
Nie wiem czy na jawie, czy mi się śniło,
że koło mej budy słońce świeciło.

*Ja się czem prędzej zerwałem,
i na innych zawołałem.
Na Franka, na Maćka i na Kaźmierza,
by wstawali czem prędzej zmówić pacierza.

*Nie rychło się podźwignęli,
gdyż wcześniej bardzo zasnęli.
A żem ich czem prędzej wziął za czuprynę,
by wstawali przywitać Boga dziecinę.

Porwał się jeden z prędka za nami,
zapomniał sobie butów z gaciami.
Nie wytrworz ty miły bracie,
idź po buty, idź po gacie,
Hej kolęda, kolęda!!!

Babcia miała kiedyś taki śpiewnik, w którym były te i wiele więcej kolęd lub pieśni. Jak się później dowiedziałam były to KANTYCZKI (rękopiśmienne lub drukowane zbiory pieśni religijnych, zwłaszcza kolęd, pastorałek, przeznaczone dla ludu, wydawane zwykle bez nut). Bardzo spodobały mi się te kolędy. Postanowiłam się ich nauczyć". [18 - str. 19]

Ewelina Palichleb
, uczennica i mieszkanka Tarnawy Górnej zapisała wspomnienia swojego dziadka o istniejącym kiedyś młynie w Tarnawie Górnej, o ludziach zmarłych na cholerę i o Zamczysku Diabła:

"Młyn w Jonach


Około 1800 roku w Tarnawie Górnej w przysiółku "Jony" (w miejscu gdzie obecnie stoi mój dom) istniał młyn. Doprowadzona była do niego woda. Za pomocą drewnianych korytek z rzeki Tarnawki, której koryto mieściło się bardziej po prawej stronie niż obecnie (bieg rzeki zmienił się około 1900 roku w czasie bardzo wielkiej powodzi). W młynie do pracy wykorzystywane były woły, konie i inne zwierzęta. Kilkanaście lat przed I wojna światową młyn najprawdopodobniej został zatopiony i doszczętnie zniszczony przez powódź. Jak się też dowiedziałam młyn istniał także w przysiółku "Makówka", który tak samo został zniszczony w czasie powodzi, ale znacznie później, bo kilkadziesiąt lat przed II wojna światową. Kiedyś spytałam się mojego dziadka, dlaczego gdy ktoś chce iść do nas to mówi, że idzie "do młyna". Mnie to wtedy bardzo zdziwiło, gdyż jeszcze nie wiedziałam, że kiedyś istniał tutaj wielki, drewniany młyn. W ten sposób dziadek opowiedział mi o tym, a ja dowiedziałam się o tak wiekowym i interesującym zdarzeniu."

"Świecący krzyż

Pewnego razu mój dziadek opowiedział mi o bardzo ciekawym zdarzeniu. Po wojnie ludzie często chorowali na cholerę. W tych czasach była to choroba nieuleczalna. Zmarłych na cholerę namaszczano olejem. Ciało po zakonserwowaniu tym olejem zawijano w szmaty lub koce. Następnie układano je w warstwy, które przekładano zaprawą cementową aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Zwłoki zanoszono na jedno z naszych pól o nazwie Pod Jaworem (tam gdzie znajdowała się kopalnia rudy żelaza, w osiedlu Jony). Po zakopaniu zmarłych 
postawiono w tym miejscu wieki drewniany krzyż. Po jakimś czasie ludzie zauważyli, że z tego miejsca odbija się jakieś światło. To niespotykane zjawisko miało miejsce zawsze około godziny 20.30. Niektórzy mówili, iż przyczyną tego zjawiska jest to, że dawniej nie bierzmowano ludzi. Ich dusze błądzą bezustannie po świecie. Świeci się tak, ponieważ ci zmarli potrzebują od nas modlitwy. Po wielu latach krzyż zawalił się ale nie świecił już może od 57 lat."

"Zamczysko Diabła

Cennymi wytworami natury są formy skalane, które ze względu na swój kształt nazywane są basztami, iglicami, zamczyskami itp. Podania ludowe przypisują powstanie tych złomisk skalnych diabelskim sztuczkom, np. w Tarnawie Górnej "Zamczysko Diabła", które to w noc świętojańską odprawiają tam swoistą ceremonię. 


W gospodarce naszej wioski przemysł nie odgrywał roli. Ludność utrzymywała się głównie z rolnictwa i pracy rąk, pracy w ościennych wioskach i miastach. Coraz poważniejsze zadania wyznacza się turystyce, której rozwój jest bardzo skrępowany brakiem infrastruktury. Na pewno w perspektywie region naszej wioski jest bardzo atrakcyjny, tym  bardziej, iż w okolicy powstaje zbiornik wodny w Świnnej Porębie." [18 - str. 23,25-26]


Komunikacja

Drogi. Domy mieszkańców Tarnawy Górnej wkomponowane są w pochyłości i zbocza gór oraz wzdłuż drogi powiatowej Kuków - Mucharz. Wieś oddalona była od głównych szlaków drogowych regionu. Na mapie z 1772 roku widoczna jest droga z Wadowic przez Śleszowice, Krzeszów i Ślemień do Żywca, a więc przez tereny dzisiejszej lokacji wsi. Wszystkie trakty były gruntowe, słabo przejezdne podczas pluchy i zimy. Sytuacja uległa dopiero zmianie po 1772 roku, gdy ziemie te zaanektowała Austria. Cesarz Józef II postanowił poprawić komunikację w świeżo utworzonej Galicji i w 1775 roku kazał przez nią poprowadzić pierwszą nowoczesną bitą drogę. Nadano jej nazwę Pierwszej Galicyjskiej Szosy Handlowo-Pocztowej, popularnie mówi ono o niej  "cesarka", gwarowo "cysorka". Pieniądze na budowę i utrzymanie traktu popłynęły z cesarskiego skarbca. W 1790 roku można już było przejechać całą trasę od Lipnika przez Kęty, Andrychów, Wadowice i dalej przez Kalwarię Zebrzydowską, Myślenice, Gdów, Bochnię, Przemyśl do stolicy Galicji - Lwowa. Nawierzchnia daleka była jednak od ideału. Pierwszy asfalt położono dopiero w czasie okupacji hitlerowskiej. W latach 1812-1823 Austriacy wybudowali Drugą Główną szosę Handlową, zwaną Karpacką, gdyż prowadziła dolinami górskimi od Lipnika k. Białej, przez Żywiec, Łodygowice, Zadziele, Ślemień, Las, Stryszawę, Suchą, Maków, Osielec do Jordanowa. Trakt wzdłuż Skawy został przebudowany w latach 40. XIX wieku. Ostatnie zmiany powstały w związku z budową zbiornika w Świnnej Porębie, która otrzymała status drogi krajowej Nr 28. Pozostałe drogi regionu, w tym w Tarnawie Górnej, wyasfaltowano na początku 2 połowy ubiegłego wieku. [4] [10]

 W 2010 roku rozpoczęto modernizację drogi powiatowej Kuków - Krzeszów - Tarnawa Górna - Śleszowice - Mucharz ze środków UE. Zakończenie modernizacji drogi przewidziano na 2011 rok. Tarnawa Górna długo musiała czekać na drogę o wysokich standardach nawierzchni dla pojazdów kołowych. Jednak przy modernizacji drogi władzom powiatowym zabrakło wizji na równoczesne wykonanie chodników wzdłuż zabudowanej części wsi. Jeszcze raz człowiek przegrał z maszyną. [6] 

Budowa drogi w Tarnawie Górnej - w opisie Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej: 

"Obok koryta rzeki Tarnawki w niewielkiej odległości biegnie droga. Po wojnie była błotnista i kamienista. Wtedy bardzo przeszkadzała tutejszym mieszkańcom i przechodniom. Ludzie podróżowali furmankami  zaprzężonym w konie. Nie mieli samochodów (mieszkańców nie było jeszcze na nie stać), a rowery były rzadkością. Do 1965 roku droga była wąska, nieutwardzona i nadal kamienista. Ostatnim przystankiem autobusowym na trasie ze Suchej Beskidzkiej był przystanek koło państwa Głuców w Tarnawie Dolnej. Dalej do Śleszowic i Tarnawy Górnej drogę przebywało się pieszo. Przy pomocy urzędu gminy droga po roku 1965 została poszerzona i położono na niej asfalt. Wraz z ukończeniem budowy drogi związane było uruchomienie linii autobusowej Sucha Beskidzka - Tarnawa Górna. Wielkie i głośne z orkiestrą otwarcie linii nastąpiło 31 maja 1970 roku. Wstęgę przeciął dyrektor PKS W. Staszkiewicz. Jednak mieszkańcy nie cieszyli się długo połączeniem autobusowym. W 1970 roku 15 lipca Tarnawę Górną, Dolną i Śleszowice nawiedziła potężna powódź. Woda zabierała ze sobą drzewa, popodmywała i rwała brzegi (także willę Państwa Gałuszków), wdzierała się między budynki mieszkalne, zerwała most koło Kółka Rolniczego i drogę na przestrzeni stu metrów koło domu pani Bacy (siedlisko Jony, obecnie mieszkają tam państwo Nizińscy). Ludność broniła swego dobytku ścinając drzewa, wrzucając nawet materiały budowlane (pustaki, cegły i inne) do rwącej rzeki aby zmienić jej nurt.. W czasie powodzi ucierpiało wiele budynków, droga została wyrwana na przestrzeni około 200 metrów. Po wielkiej powodzi rzeka została uregulowana, wybudowano nowy most i ponownie uruchomiono linię autobusową łączącą Suchą Beskidzką z Tarnawą Górną. Można pomyśleć i się nadziwić ile taka rzeka narobiła nam Tarnawianom i naszym sąsiadom Śleszowianom szkody. Taka mała, a poniszczyła drogi, oddzieliła Tarnawę Górną od Śleszowic i Tarnawy Dolnej. Naprzeciwko mojego domu wybudowano też drogę w 2002 roku." [18 - str. 51-52]

Klub Młodego Rolnika - w opisie Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej:

"W czynie społecznym wybudowana została świetlica (koło domu państwa Młynarczyków, w siedlisku Putyrówka). Mieszkańcy dostarczyli za darmo drewno na budowę obiektu i pracowali po piętnaście dni społecznie. Z pomocą gminy pokryty został dach i założone rynny. W 1953 roku oddano do użytku świetlicę w naszej wsi Tarnawie Górnej. Najbardziej do jej powstania przyczynili się: Stanisław Siwiec, Józef Mikołajek, Krystian Paleczny, Józef Gibas oraz Tomasz Mikołajek. Funcję świetlicowego od 1969 roku pełnił Stanisław Gałuszka ze Śleszowic. W świetlicy działał Klub Młodego Rolnika oraz punkt biblioteczny. Na piętrze odbywały się lekcje szkolne, jako filia Szkoły Podstawowej w Śleszowicach. W tygodniu przyjeżdżało tu kino objazdowe z Mucharza. Można było także mile spędzić czas w kawiarni, czy też zagrać w bilard."
[18 - str. 47]

Elektryfikacja wsi - Nareszcie to światło - w opisie Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej:

"We wsi w latach powojennych nie było światła elektrycznego. Świecono lampami naftowymi, karbidówkami czy też zwykłymi świeczkami. Pilnym zadaniem do realizacji była wówczas elektryfikacja wioski. Każdy mieszkaniec posiadający las oddawał cztery drzewa na wykonanie słupów elektrycznych. Udało się. Światło zabłysnęło jesienią 1958 roku. Cała uroczystość odbyła się w świetlicy szkolnej. Na ten jakże podniosły moment dla wszystkich mieszkańców, pan Władysław napisał dwa wiersze:

"Dziś w Tarnawie jest parada,
kto ma krzesło nie zasiada,
młodzi, starzy się zebrali,
żaróweczkę oglądali.
A żarówka taka mała,
tyle światła nam tu dała!"

"Popatrzcie na salę,
na pana z wąsami,
który przez trzy lata
na tę żaróweczkę
zbierał dziesiątkami.

Popatrzcie na scenę,
bo jest wesoła.
Jasna żaróweczka świeci dookoła.
Wszystko przeminęło,
ludzie to przeżyli,
a w swoich domeczkach
światło zaświecili.
"


Elektryfikacja wniosła bardzo duży postęp w zakresie mechanizacji prac. Mieszkańcy kupowali silniki elektryczne do młockarni, śrutowników, pił tarczowych. Radio, telewizor, pralka, lodówka stały się powszechne niemal w każdej rodzinie. [18 - str. 48]

Tarnawka - w opisie Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej:

"Rzeka Tarnawka zawdzięcza swoją nazwę miejscowości Tarnawa Górna, w której bierze swój początek. Tarnawka to mała rzeka. Poziom wody sięga do kostek. Swoją potęgę pokazała w czasie powodzi. W dniach 18-19 lipca 1970 roku wezbrane wody potoku Tarnawki i rzeki Skawy wyrządziły wiele szkód we wsiach Tarnawie Górnej i Dolnej oraz w Śleszowicach. Woda uszkodziła w kilku odcinkach prawie 1 kilometr nowej drogi, powodując odcięcie Tarnawy Gónej od pozostałych miejscowości. Mosty na drodze Wadowice - Sucha oraz osiedlowy na Śmiechówkę w Śleszowicach zostały poważnie uszkodzone. Wezbrane wody zagrażały także licznym zabudowaniom, m.in. Tadeusza Semika i Tadeusza Kubielasa z Tarnawy Dolnej oraz Bolesława Mikołajka ze Śleszowic. Niepowetowane straty ponieśli rolnicy w uprawach polowych. Całkowitemu zniszczeniu uległ także stadion sportowy LZS w Tarnawie Dolnej. W siedlisku Jony powyrywało i popodmywało drogi. Gdzie nie popatrzyć wszędzie były jakieś dziury. Przez kilka dni na skutek uszkodzeń mieszkańcy odczuwali brak energii elektrycznej oraz połaczeń telefonicznych. Następna powódź nawiedziła omawiane okolice w dniach 21 - 23 sierpnia 1972 roku. Mając doświadczenie z poprzedniej, ludność oraz straże pożarne przystąpiły do obrony drogi lokalnej. Na uznanie zasłużyli wówczas mieszkańcy wsi Tarnawy Górnej i Śleszowic, którzy samorzutnie fundowali takie niezbędne materiały jak: drut czy drewno. Po powodzi rzeka Tarnawka została uregulowana (mój dziadek Antoni Brańka pomagał przy regulacji). 
[18 - str. 50]

Kolej. Druga połowa XIX wieku upłynęła pod znakiem rozwoju kolei żelaznych. Powstały dzięki funduszom rządu austriackiego siłami Towarzystwa Kolei Północnej. W latach 1881-1884 robotnicy włoscy wybudowali linię kolejową z Krakowa przez Skawinę, Kalwarię do Chabówki. Odcinek w dolinie Skawy (do Suchej) otwarto 22 grudnia 1884 roku. 15 sierpnia 1899 roku oddano do użytku odcinek w dolinie Skawy, łączący Wadowice ze Skawcami. Pracowali przy nim robotnicy polscy, włoscy i niemieccy. W Świnnej Porębie przeniesiono w związku z tym 300-metrowy odcinek drogi, by obok rzeki zmieścić dodatkowo tor kolejowy. W 2. połowie XX wieku zelektryfikowano m.in. linie z Krakowa do Suchej Beskidzkiej (1975) i z Suchej do Żywca (1989). Nie ostała się linia Wadowice-Skawce. Ostatni pociąg przejechał nią 28 maja 1988 roku. Zlikwidowano ją w związku z budową zbiornika wodnego w Świnnej Porębie. [4] 

W związku z budową zbiornika wodnego w Świnnej Porębie nastąpiła znaczne przyspieszenie (2010-2011) przy powstaniu nowego węzła komunikacyjnego drogowo-kolejowego na granicy Tarnawy Dolnej i Zembrzyc. [6] 


Utrzymanie

Rolnictwo.
Ludność utrzymywała się głównie z rolnictwa. Praca ówczesnych chłopów przebiegała w bardzo trudnych i prymitywnych warunkach. Przy żniwach używano sierpów, a do młocki cepów. Wykopki ziemniaków przeprowadzano motykami. Ziemię orano sochami lub radłami, zaprzężonymi najczęściej w woły, a rzadziej w konie. [1] 

W pierwszej połowie XVIII wieku otworzono hutę żelaza w Suchej. Górale pracowali tam jako niewykwalifikowani robotnicy, gdy tymczasem majstrowie pochodzili z Czech i Niemiec. Rudy darniowe zalegały na płytkich pokładach, w postaci cienkich i małych warstw. Wydobywano je m.in. w okolicy Tarnawy. Powstawały dziesiątki i setki małych szybów. Kopano zwykle do kilku metrów. Urobek wyciągano kołowrotem w drewnianych wiadrach zwanych kiblami. Zła jakość rudy i koszt jej wydobycia spowodowały nieopłacalność wydobycia, i tak huta w Suchej została zamknięta w 1886 roku. [4]

"A czym ludzie się zajmowali? - w opisie Eweliny Palichleb, uczennicy i mieszkanki Tarnawy Górnej:

Odwiecznym zajęciem mieszkańców Tarnawy Górnej, Dolnej i Śleszowic był i jest wyrób drobnych drewnianych przedmiotów, takich jak na przykład wyrób zabawek, taczek, łyżek, talerzy, drabin itp. Zajęciu temu po dziś dzień oddaje się sporo ludności w Beskidzie Małym i Średnim i albo sprzedaje się te wyroby na jarmarkach (np. w Suchej) okolicznych lub też produkuje się na zamówienie spółdzielni. Obecnie ludność Tarnawy Górnej nie jest typowo rolniczą. Średnim wiekiem mieszkańcy są tzw. "dwuzawodowcami". Pracują zawodowo jako górnicy, stolarze, murarze. Kobiety pracują jako pielęgniarki, w urzędach, szkołach, czy też jako kelnerki lub ekspedientki. W okresie wiosny i lata ludzie zajmowali się pracą w polu. Praca ówczesnych chłopów przebiegała w bardzo trudnych i prymitywnych warunkach. W czasie żniw używano sierpów, a do młócki cepów. Wykopki ziemniaków przeprowadzano motykami. Ziemię orano sochami lub radłami zaprzężonymi najczęściej w konie, a rzadziej w woły. Praca była ciężka i uciążliwa.

Wspomnienie o żarnach. Pewnego razu poszłam do pana Józefa Paczki (dziadek mojego dalekiego kuzyna) aby porozmawiać o tym jak żyło się w dawnych czasach. Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy gdy wujek (tak do niego mówię) powiedział coś o żarnach. Nigdy jeszcze nie słyszałam tego słowa, więc poprosiłam o wyjaśnienie. Wtedy wujek opowiedział mi pewną historię z jego życia. Oto ona: kiedy wracam wspomnieniami do starego, drewnianego domu rodzinnego, w oczach perlą się łzy. Jakże tam było przytulnie i miło, choć dach pokryła słomiana strzecha, a tylko jedna izba miała podłogę z desek (tzw. izba gościnna). W kuchni było klepisko z gliny, w jednym rogu stał stary piec, a w drugim stały żarna do mielenia zboża na mąkę. Takie żarna były w większości wszystkich chatach w naszym siedlisku Jony. Nikt mąki nie kupował w sklepie, bo nie było wtedy pieniędzy (czasami nawet na chleb czy bułkę). Kto nie wiózł zboża do młyna, ten sam u siebie mełł zboże na prostych żarnach, składających się z dwóch wielkich kamieni z drążka, który poruszał górny kamień siłą rąk ludzkich. Dziś wiem, że odeszły w zapomnienie - powiedział ze łzami."
 [18 - str. 14-15 ].

Rzemiosło. Poza uprawą ziemi górale zajmowali się rzemiosłem. Specjalnością mieszkańców beskidzkich terenów była ciesiołka w drewnie oraz prace leśne. Często też chadzali na roboty na niziny - na sianokosy jako "bandosi", na żniwa, na budowy - zwykle w Małopolskę. Znajdowali zatrudnienie w przemyśle i górnictwie. Liczne autobusy woziły górników do kopalni śląskich. [4]

Kowalstwo

Kowalstwo było zajęciem najbardziej wyróżniającym się wśród wszystkich działów wytwórczości wiejskiej. Poważanie dla tego zawodu miało swoją Kowalstwo starą jeszcze przedchrześcijańską tradycję. Ilość narzędzi w kuźni była większa niż w warsztatach innych rzemiosł.  Stałe wyposażenie kuźni w końcu XIX i XX wieku stanowiły: otwarte palenisko bez komina, zbudowane z kamieni, glinianych pacyn lub cegieł, skórzany miech, kowadło gładkie jedno- lub dwurożne, stół spełniający rolę warsztatu. Kowalem był rzemieślnik zajmujący się kowalstwem. Zajmował się podkuwaniem i pielęgnacją końskich kopyt, ale nie tylko. Kowal pracował w warsztacie zwanym kuźnią. Podstawowe narzędzia to kleszcze służące do trzymania materiału w czasie obróbki o różnym kształcie i wielkości, młoty dwuręczne i jednoręczne, imadło, narzędzia do cięcia stali, wybijania otworów oraz modelowania kutego przedmiotu, narzędzia do kucia koni, gwintownice. Surowcem opałowym w kuźni był początkowo węgiel drzewny, później węgiel kamienny i koks. W kuźni potrzebne były również sprzęty pomocnicze: cyrkle, kątownice, drewniany łokieć lub metr, przymiar służący do sprawdzania grubości przedmiotu; później korzystano z suwmiarki. Obecnie kuźnie tracą na znaczeniu ze względu na zmniejszającą się liczbę koni oraz powstawanie nowocześniejszych warsztatów mechanicznych. Temperatura paleniska sięga 1500 stopni i jest wystarczająco wysoka, by stopić stal. [4]

O przywilejach cechu kowalskiego znajdujemy wzmiankę w Dziejopisie Komonieckiego: "[1588] ... Tegoż roku w piątek przed świętą Helżbietą [18.XI.] cech ućciwy kowalski żywiecki otrzymał od radziec miasta Żywca z rozkazania pana Krzysztofa Komorowskiego, kasztelana sandeckiego, przywilej, w którym jest artykułów 29, do czego i ślosarzy przyłączono. Według którego przywileju ten cech rząd swój odprawuje i nim się zaszczyca. (Przywilej cechu kowalskiego z tego roku nie dochował się, jak i następne z lat 1612 i 1653)". [17 - str. 102]. Przywilej cechu kowalskiego powtórzono w "[1612] ...Tegoż roku ipso die sanctorium Philippi et Jacobi Apostolorum [1.V.] ućciwy cech kowalski żywiecki otrzymał przywilej od Jego Mości pana Mikołaja Komorowskiego, jako pana naonczas dziedzicznego Żywca, w którym nie tylko prawa i artykuły konfirmuje, ale nadto kurzenia węgla (tj. produkcji węgla drzewnego) w lasach pańskich Państwa Żywieckiego pozwala i kowala żadnego bliżej dwu mil od miasta mieć nie dopuszcza, także rewizja robót aby była w jarmarki, nakazuje. Którego przywileju skutek teraz się nie dzieje". [17 - str. 126]. I dalej w '[1653] Roku Pańskiego 1653 dnia 4 maja w Nysie w mieście śląskim Karol Ferdynand, królewic polski, biskup płocki, wrocławski i nyski, a książę opolskie i raciborskie a pan na Żywcu, dał ućciwemu cechowi kowalskiemu żywieckiemu przywilej, wszystkie ich prawa i artykuły, które mają od panów z Komorowa potwierdzając, dawszy im swobody, aby obcy kowale żadnej roboty, którą oni robią na przedaj, tak do miasta i do wsiów Państwa Żywieckiego nie nosili, pod straceniem roboty, oprócz jarma[r]ków i targów uprzywilejowanych, i rewizyja dla fałszu i oszukania roboty aby była. Na co czterech braci starszych starsi obierać mają na każdy rok i jurament przy radzie miejskiej na to czynić powinni. Przy tym dał wolność palenia węgla w lasach pańskich, nie rąbiac ze pnia, tylko z łomisk, co upada i gnije, utwierdziwszy to pieczęcią i podpisem swoim sub data anno et die ut supra". [17 - str. 189]. I dalej w "[1702] ... Tegoż roku dnia pierwszego czerwca w Krakowie otrzymał ućciwy cech kowalski żywiecki od Jaśnie wielmożnego Jego Mości pana Franciszka Wielopolskiego, pana dziedzicznego Żywca, przywilej na approbacyją swego cechu i artykułów 16 nowych nadanych, także aby się każdy kowal w Państwie Żywiecki będący do tego cechu ich wkupował etc (Przywilej ten, podobnie jak i poprzednie statuty cechu kowalskiego, nie dochował się). Przy tym ten cech wziął sobie za patrona świętego Piotra w Okowach, obligując na jego święto na msze święte się składać i ofiarować corocznie na wieczne czasy, pod karaniem i winami opisanemi, czego im Panie Boże pomagaj. [17 - str. 282]

Tarnawa Górna miała swoje tradycje w kowalstwie. W osiedlu Jonówka (Janówka) pod numerem 26 istniała kuźnia prowadzona przez Jana Palecznego, mistrza kowalstwa. Jak to wspomina jego syn, Józef
Józef Paleczny, ur. 1923 Paleczny, ur. 3.08.1923 roku w Tarnawie Górnej - „Stara kuźnia mieściła się pod jednym dachem z izbami mieszkalnymi, wchodziło się do niej ze wspólnej sieni. Ojciec długie lata pracował sam jako wiejski kowal, potem jego uczniami byli synowie, Jan i Józef, czyli mój brat i ja. W kuźni terminowałem do 1938 roku. Osiągnąłem pełnoletność i ojciec przekazał mi prowadzenie kuźni. W 1950 złożyłem egzamin na tytuł czeladnika w rzemiośle kowalstwa. W tym też roku powiększyła mi się rodzina, na świat przyszedł pierwszy z synów, Mieczysław. Postanowiłem więc zbudować nowy dom, stodołę i nową kuźnię. Jak postanowiłem, tak też zrobiłem. Do nowego domu wprowadziłem się w 1956 roku, wybudowałem nową kuźnię, wyposażyłem w nowe urządzenia i maszyny. Brak we wsi elektryczności zdecydowanie ograniczał zastosowanie nowoczesnych urządzeń przydatnych w kowalstwie, ale i tak dawałem sobie radę. Kuźnia posiadała otwarte palenisko, zbudowane z kamieni i glinianych pacyn, skórzany miech, wentylator na korbkę, kowadło dwurożne i stół warsztatowy. Podstawowymi narzędziami kowala były kleszcze służące do trzymania materiały i zestaw różnych młotów i młotków, narzędzia do kucia koni. Surowcem opałowym był koks. W rogu warsztatu zamontowana była stołowa wiertarka o napędzie ręcznym. Oprócz podkuwania i pielęgnacji kopyt końskich wykuwałem podkowy, narzędzia rolnicze, motyki, pługi i lemiesze. Wykonywałem też tragacze, takie większe taczki towarowe, wózki śląskie na targ, dla kupców ze Śląska, Wieliczki i Skawiny; rawki (obręcze); klince (gwoździe) do podków Do dnia dzisiejszego wiele urządzeń i narzędzi leży na swoim miejscy, jakby wczoraj zakończono pracę. Dodatkowym zajęciem były roboty w polu, posiadałem gospodarstwo rolne i około 2,5 ha ziemi ornej. Uprawiałem ziemniaki, owies, żyto, pszenicę. Ziemia była rozdrobniona, nic w jednym kawałku, to w znacznym stopniu ograniczało racjonalne gospodarowanie. Dziś dożywam sędziwego wieku, w tym roku skończę 88 lat. Patrzę przez okno i wypatruję wiosny...”.  [8] 


Pożywienie, zdrowie i choroby

Główne pożywienie stanowił ziemniak. Ludność żywiła się też, zwłaszcza na "przednówku" - okresie pomiędzy zbiorami - zacierką, zwaną "sypką", którą gospodynie przygotowywały z mąki kukurydzianej. Określenie to używane jest jeszcze obecnie przez starsze pokolenie. Z ziemniaków sporządzone były kluski i pieczone prosto na blasze pieca placki. Często gotowano też tzw. "kulasę ziemniaczaną", którą spożywano z mlekiem lub polaną tłuszczem i skwarkami słoniny. Białe pieczywo należało do rzadkości. [1]  

K. Sosnowski w 1914 roku pisał: "Góral nasz jada bryndzę "węgierską". Pożywienie jest zdumiewająco liche: podstawę jego stanowią grule czyli ziemniaki. Chleba nie pieką wcale i drogi kupują po karczmach z miasteczek sprowadzany; poza tem, mleko, kasza, groch, bób, kwaki (karpiele), kapusta i kawałek słoniny jako przysmak, wyczerpują środki pożywienia górala."  [10]

"Pożywienie ludzi - w opisie rodzinnym Eweliny Palichleb:

Głównym pożywieniem w XIX wieku w Tarnawie Górnej były ziemniaki. Ludność żywiła się zwłaszcza na "przednówku" - okresie pomiędzy zbiorami - zacierką, zwaną "sapką", którą gospodynie przygotowywały z mąki kukurydzianej. Określenie to używane jest jeszcze na obecnie przez starsze pokolenie. Z ziemniaków sporządzane były kluski i pieczone prosto na blasze pieca placki. Często gotowano też tzw. "kulasę ziemniaczaną", którą spożywano z mlekiem lub polaną tłuszczem i skwarkami słoniny. Pewną rolę w odżywianiu odgrywało też mleko, choć za wiele go nie spożywano, raczej pito maślankę, gdyż śmietana, masło i ser przeważnie szły na sprzedaż na targach lub obok jaj były skupowane przez wędrujących po wsi handlarzy. Chleb uchodził za zbytek i niewiele go wypiekano i spożywano, wobec notorycznego braku dostatecznej ilości zboża. Cześć zbóż szła na wyrób kasz, które chętnie jadano. Mięsa prawie nie spożywano. Pojawiło się ono na stole wiejskim tylko wtedy, gdy zabito chorą krowę, świnię lub owcę. NA wesela, czasami na większe święta, zamożniejsi gospodarze zabijali barana, cielę lub świnię.

Zdrowie a choroba kiedyś

Na skutek niedożywienia śmiertelność na wsi wśród dzieci, a także i wśród dorosłych, była bardzo duża. Osłabione, niedożywione organizmy atakowały różne choroby, przybierające często charakter epidemii: cholery, dyzenterii, tyfusu głodowego, a dawniej bardzo groźnej, zbierającej też duże śmiertelne żniwo ospy. Szerzeniu się epidemii sprzyjał ówczesny, bardzo niski stan higieny. Wielu mieszkańców chorowało na skutek braku jodu w potrawach na tarczycę. Opiekę zdrowotną sprawowali różnego rodzaju znachorzy, leczący różnymi ludowymi medykamentami., stawiający diagnozy np. poprzez oglądanie moczu chorego lub w inny oryginalny sposób. Powszechnie znanym po rok 1985 szeroko stosowanym środkiem leczenia gruźlicy było psie sadło, borsucze lub zajęcze, zażywane z mlekiem lub wódka. Owijano też gruźlików w skórę świeżo zabitego psa. Poza tym różnego rodzaju sadła szeroko stosowano do różnego rodzaju nacierań. Podczas szerzących się dawniej nagminnie różnych epidemii, np. cholery radzono picie nalewki spirytusowej na czosnku. Szerokie zastosowanie znajdowały i znajdują na wsi lecznicze rośliny takie jak rumianek, szałwia, żywokost, dziurawiec i inne.  [18 - str. 17-18] 


Zabytki 

W tym samym czasie co Tarnawa Górna powstała u stóp bocznego ramienia Żurawnicy mała wioska Koźle, jako osada wołoska, należąca do dóbr suskich. Z czasem została włączona do Tarnawy Górnej*. Z Koźla pochodził znany rozbójnik beskidzki Jan Szyjka. [1]

* Podany wyżej fakt włączenia "małej wioski Koźle" do Tarnawy Górnej wymaga weryfikacji, prawdopodobnie powinno być "do Tarnawy Dolnej". W paśmie Żurawnicy występują dwie nazwy zbieżne: Koźle osiedle, na Kocurowej Górze w pobliżu wzgórza Jasień 521 m npm. i Koźle 564 m npm. (Królicza Góra) w Krzeszowie.  [6]


Kapliczka z posągiem Chrystusa Upadającego pod Krzyżem.

Cennym zabytkiem Tarnawy Górnej jest murowana kapliczka z 1916 roku z posągiem Chrystusa Upadającego pod Krzyżem, pochodzącym z przełomu XVIII i XIX wieku. Kapliczka zlokalizowana jest około 100 m od skrzyżowania dróg wiodących do Krzeszowa i Śleszowic. Idąc drogą gminną w górę doliny Tarnawki spotykamy bieloną murowaną kapliczkę. Oprócz figury Chrystusa wewnątrz kapliczki znajduje się posąg Matki Bożej i obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Od tego miejsca w dolinie zaczyna się osiedle Makówki, w górę osiedle Mikołajki.  [1] [4]

* Radosław Truś w Przewodniku Beskid Mały podaje inną datę powstania kapliczki i datuje ją na rok 1818, a więc prawie 100 lat wcześniej. Data 1916 związana jest z powstaniem innej kapliczki przydrożnej w Tarnawie Górnej w osiedlu Jony. [6]



U podnóża wzniesienia Koziel na pograniczu trzech wiosek: Krzeszowa, Śleszowice i Tarnawy Górnej usytuowana jest murowana kapliczka. Wybudował ja Antoni Lempart w 1833 roku, mieszkaniec osiedla Pod Koźlem.Figura MB - kapliczka Lemparta w osiedlu Pod Koźlem, Krzeszów. Kapliczka Lemparta w osiedlu Pod Koźlem, Krzeszów. Figurka Matki Bożej umieszczona w kaplicy na honorowym miejscu, została przeniesiona z nieistniejącego już drewnianego kościoła z Krzeszowa. 25 lat temu [1978 roku ? - G.W.] kapliczka została zdewastowana i okradziona. W całości zachowała się tylko figura Matki Bożej i obraz św. Marty. Kapliczkę odnowiono i ozdobiono figurkami wykonanymi współcześnie. Legenda podaje, że pewnego popołudnia żona Antoniego - Józefa, wyszła do pobliskiego lasu, aby nazbierać jagód. Gdy dotarła dokładnie na miejsce, gdzie obecnie stoi kapliczka, została napadnięta, pobita, a następnie powieszona. Po kilkunastu godzinach jej zwłoki odnalazł mąż. Zrozpaczony po utracie  żony postanowił wybudować kapliczkę na miejscu tragicznego zdarzenia. [1] 

 

[19]

 

Gmina Zembrzyce, wieś Tarnawa Górna - wykaz stanowisk archeologicznych

Wg rejestru stanowisk archeologicznych Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - na terenie wsi Tarnawa Górna w Gminie Zembrzyce 3 punkty zarejestrowane jako stanowiska archeologiczne. Stanowiska zostały zarejestrowane jako:

st. m. 1/50 Nr obsz. 108-52 nowożytność XVII-XVIII w. - ślady osadnictwa (w osiedlu Janówka)
st. m. 2/51 Nr obsz. 108-52 nowożytność XVII-XVIII w. - ślady osadnictwa
st. m. 2/52 Nr obsz. 108-52 nowożytność XVII-XVIII w. - ślady osadnictwa (przy drodze Na Mikołajki)
[20]


Sprzęt gospodarski   

Skopiec na mleko z udoju. Jan Andrzej Morsztym w "Wiejskim Żywocie" wśród wielu innych wymienia i to: "... Na gospodarskie patrz tylko zabawy: ... Ten zasię w skopiec zbierać mleka woli,".

Kołowrotek, w XVII wieku wyparł międlice i cierlice. Kołowrotek był prostym mechanizmem poruszającym wrzeciono przy pomocy koła napędzanego nogą. Ten sposób przędzenia w Beskidzie Małym zachował się aż do II wojny światowej. Uprzędzone nici przewijano z wrzecion na motki przy pomocy tzw. matowideł - drewnianych drążków ograniczonych dwoma listewkami. Dzięki temu uzyskiwano jednakową długość pasemek przędzy. Przędza trafiała na warsztat tkacki. Efektem pracy było płótno lniane. 

Cep i przetak. Sprzęt zbóż przypadał w połowie sierpnia lub później. Zboże żęto ręcznie używając sierpów, jak i kos. Zżęte zboże suszono w polu, związane w snopki i ustawione kopki. Przeschnięte snopki zwożono drabiniastymi wozami do gospodarstwa. Młocka odbywała się albo wkrótce po żniwach, albo jesienią po zakończeniu prac polowych. Zboże młócono cepami, w kilka osób, rozkładając snopki na tzw. boisku w stodole.. Wymłócone ziarno oczyszczano, następnie za pomocą wiania czyli podrzucania ziarna szuflą pod wiatr naturalny lub sztucznie wytworzone przez machanie płachtą - odrzucając plewy, wreszcie przez przetakiem z ziarnem pozbywając się ostatnich, drobnych zanieczyszczeń. Oczyszczone ziarno przechowywano w wielkich sąsiekach i beczkach, ustawionych w komorze lub na strychu. Część najlepszego ziarna wydzielano pod zasiew, a resztę przetwarzano w gospodarstwie na mąkę i kasze. 

Maselnica
do ubijania masła. 

Tarka
wykonana z blachy do ręcznego prania bielizny. Kiedyś w powszechnym użytku w gospodarstwie wiejskim, w gospodarstwie domowym w mieście.  

Prasa do wyrobu serów.


 

Przedmioty gospodarskiego użytku pokazane na zdjęciach stanowią ozdobę izby regionalnej w Domu Rolnika w Tarnawie Górnej. 


Szkoła w Tarnawie Górnej

Oświata szerzyła się wolno, ponieważ mieszkańcy nie mieli do niej zaufania. Nauczycieli uważali za ciężar dla gminy. 

Pierwsza szkoła w Tarnawie Górnej powstała prawdopodobnie w 1895 roku. Na posiedzeniu Rady Gminy w Tarnawie Górnej w dniu 6 grudnia 1912 roku podjęto uchwałę o budowie nowej, murowanej placówki oświatowej we wsi, przy pomocy funduszu z Okręgowej Rady Szkolnej w Wadowicach, w kwocie 16.000 koron. 18 maja 1912 roku powyższą uchwałę zatwierdził Wydział Powiatowy w Wadowicach. Na zebraniu Rady Gminy w dniu 4 lipca 1912 roku wybrano jednogłośnie na delegatów gminy do Okręgowej Rady Szkolnej w Wadowicach w sprawie budowy szkoły w Tarnawie Górnej Jakuba Nosala i Michała Matuszyka. Prace budowlane trwały do 28 grudnia 1913 roku. W latach 1910-1945 nauczycielami w szkole w Tarnawie Górnej było małżeństwo Anny i Juliana Oskarbskich. Podczas okupacji hitlerowskiej kierownikiem szkoły była Maria Kapałowa, a tuż po wojnie funkcję tę objął Piotr Scąber. W roku szkolnym 1912/13 do szkoły uczęszczało 25 uczniów, w roku szkolnym 1919/20, już tylko 10 uczniów. Dyrektorem szkoły od 1 września 1968 roku był Jan Kosman, zaś od 1972 roku Aleksandra Gibas. Nadbudowano wtedy piętro, a na poddaszu wykonano dalsze dwie klasy. W następnych latach funkcję dyrektorów pełnili: Cecylia Młynarczyk, Andrzej Suwada i Halina Michałek, mieszkanka Śleszowic. Później dyrektorką została Izabela Łoboz. Stan organizacyjny szkoły w Tarnawie Górnej na 31 grudnia 1968 roku wyglądał następująco: ilość nauczycieli: 7; ilość dzieci: 123; ilość sal lekcyjnych 2+3. W tym czasie do szkoły uczęszczało 64 dzieci z innych obwodów szkolnych tj. z sołectw Krzeszowa (Sikorowiec); Polan Juszczyńskich (Suszyca) i Mucharza. [1] 


Wójt

Wójt w gromadzie należał do najbardziej uprzywilejowanych. Oprócz uposażenia gruntowego w postaci od 1-3 łanów, posiadał wolną karczmę z prawem wyszynku trunków, wolny młyn, wolne myślistwo i rybołówstwo, prawo pozyskiwania drewna z lasu oraz poboru szóstego grosza z czynszu poddanych. Chłopów gnębili również dziedzic i dzierżawca. [1] 


Pańszczyzna

Już w II połowie XVI wieku upowszechniła się na terenach Beskidu Małego gospodarka folwarczna, której rozwój przyczynił się do znacznego pogorszenia sytuacji chłopów. W 1638 roku starosta Mikołaj Komorowski wprowadził tzw. system najmu pańszczyzny. Zmuszał on okolicznych chłopów do płacenia czynszu za niewykonane prace pańszczyźniane. Ówczesne dekrety referendarskie określały wymiar pańszczyzny na 2 lub 3 dni w tygodniu z jednego łanu chłopskiego. W połowie XVII wieku zwiększono pańszczyznę na 4-5 dni, a w XVIII wieku wynosiła już 5-6 dni. Chłopi zobowiązani byli również do wykonywania dodatkowych czynności, m.in.: musieli oddawać określoną ilość zboża, pewną liczbę gęsi, kur, jaj, stróżowali przy pańskich stogach, naganiali zwierzynę na polowaniach, pracowali w ogrodach, przy sianokosach, zwozili dziedzicowi drewno z lasu. W XVIII wieku rozpoczął się proces przechodzenia z pańszczyzny na czynsz. W Galicji pańszczyznę zniesiono w 1848 roku. [1] 

Dziejopis Żywiecki A. Komonieckiego zawiera dość liczne zapisy na temat powinności poddanych. A było ich co niemiara: akcyza, opłata browarna, cło kupieckie, czopowe, czynsz do zamku, danina łoju, domowe, dziesięcina wytyczna na rzecz zamku, opłata jarmarczna, kontrybucja wojskowa, opłaty kurne, myto od piwa i wina, osep trojakich zbóż, robocizna i pańszczyzna, płat rolny, pobór, podatek z łanów, karczem i młynów, powinności publiczne, podymne, pogłówne, powaby, robocizny wojskowe, opłata od bydła, składne solne i winne, szosowe, szynkowe, torowanie dróg w śniegu, wozowe. Ponadto powinności poddanych na rzecz kościoła: czynsz, czynsz od krów, danina maślana, dziesięcina pieniężna, snopowa, wytyczna, opłata suchedni, taczmo. Jak to się skończyło, już wiemy: powstaniem chłopskim w Galicji w 1846 roku. [6 - wybór] [17]


Gospodarka

Hodowla.
Liczne pastwiska, na których wypasano bydło, przeważnie od czerwca do połowy października obfitowały w bujną i pożywną trawę. W 1890 roku na 1 km2 przypadało 40 sztuk zwierząt domowych, a na 1000 mieszkańców 336. W gospodarstwach utrzymywano następującą ilość inwentarza: na powyżej 20 morgach – 2 konie i około 17 sztuk bydła, natomiast w gospodarstwach od 10-20 morgów: 2 konie, od 6-10 sztuk bydła; powyżej 5 morgów: 1-2 krowy; poniżej 3 morgów: 1 krowa i para świń. Krowy chowano przeważnie na własny użytek, tj.: mleko i jego przetwory: masło i ser. Część mieszkańców sprzedawała drób i jaja przede wszystkim na suskim targu. [1]

Gospodarka leśna. Lasy zajmowały początkowo duże obszary, do XIX wieku były prawie nienaruszone. Z czasem zmniejszały się na skutek karczowania. Puszczone w takie obszary bydło zamieniało je w pastwiska. W lasach obecnie dominują świerki i jadły. Pojawiają się w nich jeleniem sarny, zające, lisy. Kuka kukułka i stuka dzięcioł zielony. Nad brzegami Skawy gnieździ się piękny zimorodek. Wiosną odwiedzają nasze tereny skowronki i jaskółki. Gdzieniegdzie ukazuje się wydra i tchórz. Po polach i zagajnikach czasem biegają bażanty, rzadziej kuropatwy. W Skawie żyją: świnka, brzana, kiełb, jelec, pstrąg, okoń, strzewęga, natomiast w Tarnawce spotkać można pstrągi. Dawniej nad Skawą żyły bobry. Dawniej nad Skawą żyły bobry. [1]

Rzemiosło drzewne. Potężne tereny leśne i gęsta sieć tartaków wpłynęły na rozwój rzemiosła drzewnego. Tradycje te podtrzymywane są do dziś, ponieważ w Tarnawie Górnej rzemieślnicy wyrabiają różne przedmioty z drewna: zabawki, wieszaki, sanki, meble. Podobnie jak poprzednie pokolenia i dziś sprzedają oni swą produkcję, m.in. na targu w Suchej Beskidzkiej i prywatnym odbiorcom. W XIX i XX stuleciu w Tarnawie Górnej tartaki funkcjonowały na Brańce i Żabińcu. [1]

Produkcja roślinna. Pod koniec XIX wieku na naszym terenie produkcja roślinna przeważała nad zwierzęcą. Do zmechanizowanych urządzeń produkcyjnych należały wtedy młynki i sieczkarnie o napędzie ręcznym. Rolnicy używali nawozów, m.in.: marglu, mąki kościanej, popiołu a nawet wapna. Uprawiali zboża: pszenicę, żyto, jęczmień, owies, tzw. „spółkę" tj. jęczmień z owsem, groch, koniczynę. Z roślin okopowych: ziemniaki, buraki pastewne, kapustę. Gospodarstwa rolne były rozdrobnione*. Cena ziemi kształtowała się od 90-250 zł. Przy gospodarstwach znajdowały się sady, w których rosły głównie jabłonie, grusze, śliwy. [1] 

* Warto zauważyć, iż w okresie kiedy osadnicy wołoscy, wędrujący wcześniej ze swoimi stadami, osiadali na stałe na tzw. zarębkach i zaczęli zajmować się rolnictwem. Zarębki w "państwie suskim"  można było dzielić najwyżej na 4 części, co zapobiegało zbytniemu rozdrobnieniu gospodarstw (sic!) [7]  


Kataklizmy

W 1847 roku Tarnawę Górną oraz okolice opanowała epidemia tyfusu. Lata 1848-49 i 1853 przyniosły na te tereny cholerę i nieurodzaj ziemniaków. Choroby oraz głód spowodowały znaczny wzrost umieralności wśród mieszkańców. W okresie I wojny światowej na skutek działań wojennych, nieurodzaju ludność znów bardzo odczuwała głód i niedostatek. Międzywojenne rolnictwo właściwie niczym nie odbiegało od sposobu gospodarowania w XIX wieku. W czasie okupacji hitlerowskiej większość gospodarstw chłopskich została przejęta przez bauerów (osadników) niemieckich, a ludność wysiedlona głównie do Generalnej Guberni i w głąb III Rzeszy. [1]

Dziejopis Żywiecki wymienia szereg klęsk elementarnych, które dotykały ludzi i zwierzęta domowe i w większości tego wykazu klęsk spotykamy je do dnia dzisiejszego, ot chociażby ciężkie mrozy, grad, wielkie wiatry i wichury, szarańcza, wielkie wody i powodzie, plaga gąsienic [ślimaków], plaga dzikich zwierząt [dziki], nieurodzaje, w tym owoców, niepogody. Wykaz klęsk elementarnych zamyka: głód, choroby bydła, mór, plaga mysz, pożary, susze, trzęsienie ziemi. Nierzadko z klęskami elementarnymi związane były choroby, i tak: cholera, czerwonka, dezynteria, gangrena, kamień, melancholia, niemota, choroby oczu, ospa, padaczka, paraliż, puchlina, rak, szaleństwo, trąd, tyfus, umornik śmiertelny, wilk, wole, wścieklizna. [6 - wybór] [17]


Warunki geologiczne

Pasmo górskie od Leskowca po dolinę Skawy składa się z piaskowca karpackiego. Wpływa on bezpośrednio na jałowość tutejszych gruntów, toteż trzeba je często nawozić pod nowe uprawy. Na terenie Tarnawy Górnej, najprawdopodobniej na przełomie XVIII i XIX wieku wydobywano rudę żelaza, którą dostarczano do huty w Suchej. Jednak w niedługim czasie, na skutek niskiej zawartości żelaza i trudną jej topliwość, zaniechano tej działalności. [1]


Tarnawa w latach 1939-1945

Pod koniec sierpnia 1939 roku w wyniku mobilizacji większość mężczyzn z tego terenu zasiliła szeregi Wojska Polskiego. Niemcy wkroczyli do Tarnawy w pierwszych dniach września. W styczniu 1940 roku na brzegu Skawy naziści utworzyli granicę. Tarnawa Górna została włączona do III Rzeszy tworząc okręg (Distrikt) Bielski, zaś Zembrzyce należały do Generalnej Guberni. Przejściowe punkty graniczne znajdowały się w Skawcach przy stacji PKP oraz przy moście w Zembrzycach. Okoliczna ludność zajmowała się przemytem. Do GG wywożono towary przemysłowe, a do Rzeszy artykuły spożywcze. Czynność ta była bardzo niebezpieczna, gdyż groził za nią obóz koncentracyjny lub śmierć na miejscu. Okupant wprowadził kartki żywnościowe na podstawowe artykuły spożywcze: chleb, cukier, marmoladę, margarynę, mleko. Racje żywnościowe były bardzo niskie, np. na dziecko do 14 lat naziści przydzielili 4 funty chleba na miesiąc [w Polsce funt zwyczajny = 0,5 kg]. System kartkowy obejmował też odzież i obuwie ze skóry świńskiej, na drewnianych podeszwach. Ludność Tarnawy i okolicznych wiosek głodowała. Hitlerowcy zabronili jej trzymania drobnego inwentarza. Oprawcy wydali nakaz przymusowego oddania luster i szyb z obrazów. Zrabowali również kościelne dzwony. Postrachem mieszkańców Tarnawy i najbliższych wiosek były władze okupacyjne. Z ich rąk zginęli m.in. trzech braci Mikołajczyków z Tarnawy Górnej - egzekucji dokonano 24 grudnia 1944 roku. Na terenie Tarnawskiej Góry i Leskowca przez cały okres okupacji stacjonowało 22 żołnierzy niemieckich. Tworzyli oni powietrzny posterunek obserwacyjno-meldunkowy "Luttwaffe". Podczas okupacji czynne były dwie szkoły - w Tarnawie Górnej i Dolnej. Naziści zabronili nauczycielom prowadzić lekcje z historii, geografii, języka polskiego. Młodzież ze Śleszowic pobierała naukę w Tarnawie Górnej, gdyż okupant przeznaczył ich szkołę dla dzieci niemieckich osadników. Mieszkańców Tarnawy Dolnej i Śleszowice okupant wysiedlił na Śląsk Cieszyński i Czeski oraz do Generalnego Gubernatorstwa (lubelskie, rzeszowskie). Część z nich trafiła w głąb Niemiec. Resztę ludności pozostawiono w Tarnawie jako siłę roboczą u bauerów oraz zatrudniono w fabryce bomb w Mucharzu. Ludność Tarnawy Górnej hitlerowcy nie wysiedlili, ponieważ prawie wszyscy mężczyźni zostali zatrudnieni przy zwożeniu drewna do tartaku w Suchej. [1]


Powojenna odbudowa gospodarstw

Powracający z zawieruchy wojennej do rodzimych stron mieszkańcy zastali w 30% zniszczone zabudowania. Nie było zwierząt inwentarskich, ziarna siewnego, gdyż grunty leżały odłogiem, brakowało żywności. Mimo trudności okoliczna ludność z zapałem i poświęceniem przystąpiła do odbudowy gospodarstw. Ci, którym wojna zniszczyła wszystko, wyjechali na ziemie zachodnie, aby tam objąć nowe gospodarstwa. Po pewnym czasie zaczęli przysyłać swym bliskim żywność, paszę dla bydła, materiały siewne. Młodzież wędrowała w poszukiwaniu pracy do miast, aby za zarobione pieniądze sprowadzić materiały niezbędne do odbudowania domów. Wielu znalazło zatrudnienie w garbarniach skór w Zembrzycach. Ludność w czynie społecznym odremontowała miejscowe szkoły a młodzież rozpoczęła regularną naukę. Powoli wracała normalność życia. Problematyką rolnictwa zajmowały się gromadzkie Rady Narodowe wraz ze specjalną służbą rolniczą tzw. agronomami, którzy kierowali produkcją rolną, a także Kółka Rolnicze, Koła Gospodyń Wiejskich, Gminne Spółdzielnie „Samopomoc Chłopska", Banki Spółdzielcze i Rolne, Spółdzielnie Ogrodnicze i Mleczarskie. [1]

Rozbudowa wsi. Szczególnie w ostatnich 30 latach poprzedniego stulecia, nastąpiło znaczne rozbudowanie Tarnawy Górnej. Postawiono wiele murowanych domów. Drewniane należą już dziś do rzadkości. W latach 90-tych rozwinięto sieć telekomunikacyjną, powstały nowe sklepy spożywcze oraz zakłady usługowe. Obecnie można załatwić coraz więcej spraw w miejscu zamieszkania. [1] 


Wspomnienia mieszkańców Tarnawy z lat wojny,
okupacji, wyzwolenia i okresu powojennego

Mieszkańcy Tarnawy ze łzami w oczach wspominają ciężki okres wojny i okupacji, radosne chwile oswobodzenia ich wiosek spod jarzma hitlerowskiego i trudne lata powojenne.

- Mikołajek Krystyna urodziła się 9 marca 1932 roku w Tarnawie Dolnej. Pamięta okupację. Mężczyzn z wioski hitlerowcy zatrudnili przy zwożeniu drewna do tartaku znajdującego się w pobliskiej Suchej. W Tarnawie Górnej znajdowała się szkoła, do której uczęszczały dzieci z Jaszczurowej, Krzeszowa i Śleszowice. ... Pani Krystyna pamięta też styczeń 1945 roku. Cała rodzina siedziała w piwnicy kilka dni. Było bardzo zimno i nie mieli co jeść. Gdy starły się wojska rosyjskie i niemieckie, zaczęły spadać bomby. Wybuchom nie było końca. Wiele osób zostało rannych, a nawet zabitych. Po wyzwoleniu ludzie zaczęli powoli odbudowywać swoje domy i gospodarstwa. Państwo dawało zapomogi, m.in. w postaci drzewa. Rozbrajano miny, aby można było rozpocząć prace polowe. ... Wszyscy cieszyli się z zakończenia wojny.

- Zadora Władysław urodził się 12 września 1931 roku w Jaszczurowej. ... Podczas wojny w Jaszczurowej było w miarę spokojnie, gdyż wioska ukryta jest między wzniesieniami Beskidu. Bardziej ucierpiały okoliczne wsie m.in.: obie Tarnawy i Śleszowice. W lasach kryli się partyzanci. Pan Władysław wspomina swoich 20-letnich braci Bolesława i Czesława, którzy zasilili miejscowy oddział partyzancki. Dalej mówi, nie kryjąc łez, obydwóch braci schwytali Niemcy i wraz z innymi rozstrzelali w Tarnawie Górnej.

- Anna Rubiniak urodziła się 27 lipca 1941 roku. ... W roku 1945 do Tarnawy wkroczyła Armia Radziecka IV Frontu Ukraińskiego, wypierając hitlerowców. Podczas walk zginęło wielu żołnierzy zarówno niemieckich jak i sowietów. W tym czasie panowała sroga zima. Żołnierze radzieccy ubrani byli w białą odzież, co znacznie utrudniało ich rozpoznanie w terenie. Pamiętam też, że znajdujące się na moim polu uprawnym oraz na obszarze koło szkoły groby żołnierzy rosyjskich tuż po wojnie ekshumowano i złożono w zbiorowej mogile. Okres powojenny był bardzo trudny. Ludzie nie mieli co jeść i w co się ubrać. Dzieci dokarmiano w szkole. Gotowano im zupy i podawano tran. Grasowały też w Tarnawie i okolicy bandy UPA. Ich członkowie rabowali żywność i mordowali ludność bez skrupułów. Przemocy z ich strony doświadczyli moi rodzice - powiedziała z bólem w sercu pani Anna.

- Józef Paleczny urodził się w 1912 roku. W Tarnawie - powiedział - po jednej stronie rzeczki walczyła Armia Czerwona, a po drugiej Niemcy. Ludzie zazwyczaj ukrywali się w piwnicach. ... W Zembrzycach po wojnie - kontynuuje pan Józef w pomieszczeniach PKP oraz w suskim zamku zostały rozmieszczone jednostki NKWD. Jej siły w postaci policji politycznej dokonywały aresztowań ludzi podejrzanych w współpracę z okupantem oraz stanowiących zagrożenie dla reżimu sowieckiego.

- Jan Kalemba urodzony w 1931 roku wspomina: 8 września Niemcy wkroczyli do naszej wsi. Walki nie trwały długo. Armia niemiecka ruszyła dalej na wschód. Nieliczny oddział niemiecki zajął się okupacją. ... Działa przeciwlotnicze i moździerze usytuowane były na Tarnawskiej i Prorokowej Górze. ...

- Eugeniusz Łasak urodzony 29 kwietnia 1928 roku wspomina: Już w drugim dniu wojny nad Tarnawą przelatywała grupa niemieckich samolotów. Jeden z nich oddał strzały do orzących w polu rolników. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po południu do miejscowości na motocyklach wjechali pierwsi niemieccy żołnierze. ... Rosjanie wcale nie byli lepsi od Niemców, zabierali żywność, odzież, ale ludność żyła świadomością, że nadeszła wolność.

- Franciszek Dudziak urodził się 6 czerwca 1923 roku. Jest mieszkańcem Tarnawy Górnej. Wspomina, że przed wojną sołtysem wsi był Zadora, a radnym Ludwik Małysiak. W czasie wojny pan Franciszek zatrudniony był w fabryce bomb Wildnera, członka SS w Mucharzu. Produkowane tam były bomby fosforowe ważyły od 750 kg do 1 tony, zaś rozpryskujące około 75 kg. Pan Franciszek pracował po 12 godzin na dobę w tokarni przy obróbce wykończeniowej dekli przytykowych do bomb. Zarabiał 25 marek miesięcznie. W zakładzie obowiązywał cykl produkcyjny na trzy zmiany. Pan Dudziak pamięta, już nocą, gdy przemierzał pieszo wraz z grupą kolegów 9 kilometrowy odcinek trasy z domu do fabryki, niejednokrotnie hitlerowcy strzelali do nich, biorąc ich za partyzantów. Kierownik zakładu Bek poniżał i bił pracowników, np. spóźniających się, czy opornie wykonujących powierzone im zadania. Często nakładano też nawet za drobne przewinienia tzw. "robotę karną" w cztery kolejne niedziele. Pan Dudziak ze wzruszeniem mówił o braciach Mikołajkach: Felicjanie, Józefie i Piotrze, których Niemcy rozstrzelali w Tarnawie Górnej. ... Podczas starć frontowych Niemcy zastrzelili dziecko Marii Targosz, u państwa Baców spaliło się dwóch mieszkańców i jeden Rosjanin, zabito też pana Harańczyka. Spalono wtedy prawie połowę Tarnawy Górnej. Nacierający żołnierze rosyjscy i wycofujący się niemieccy zabierali mieszkańcom cały dobytek. Rosjanie mówili wówczas "sołdat musi jeść". Na terenie Bani pochowanych jest pięćdziesięciu Niemców, a na Kudziówce pięciu.

- Maria Małysiak urodziła się 12 września 1925 roku. Mieszka w Tarnawie Górnej. Wraz z koleżanką Julią Nosal zostały wywiezione w głąb III Rzeszy na przymusowe roboty. Pani Maria w niemieckim PGR pracowała od 7 czerwca 1941 roku, aż do zakończenia wojny. Praca w oborze przy krowach, w polu i w ogrodzie rozpoczynała się od czwartej rano i trwała do wieczora. Pani Małysiak otrzymywała 16 marek miesięcznie i kartki żywnościowe na 3 kg chleba, 8 bułek, 1 kg cukru. Mieszkała w baraku, w małym pokoiku wspólnie z dziesięciorgiem osób. Obowiązki wykonywałam solidnie - wspomina - Pani Maria - aby nie prowokować niemieckich gospodarzy. Po zakończeniu wojny pani Małysiak wróciła pieszo do Tarnawy Górnej. Potem... no cóż... wszystko zaczynaliśmy od nowa... a mój mąż Julian w latach 1954-1986 pełnił funkcję sołtysa. Pilnym zadaniem do realizacji była elektryfikacja wioski. Każdy mieszkaniec posiadający las oddawał 4 drzewa na wykonanie słupów elektrycznych - stwierdza pani Maria - i udało się. światło zabłysło w 1958 roku. Jeszcze dziś wspominam lampy naftowe, którymi oświetlaliśmy mieszkania i ten półmrok panujący w pomieszczeniach. W czynie społecznym wybudowana została świetlica. Mieszkańcy dostarczali za darmo drewno na budowę obiektu i pracowali po 15 dni społecznie. Z pomocą gminy pokryty został dach i założone rynny. Ludność również społecznie pracowała przy budowie drogi i rozbudowie szkoły. W latach 1987-1989 sołtysem wsi był Łaczek, potem Mikołaj Wójciga, a obecnie moja córka Zdzisława Mikołajek. [1] 

- Amelia Michałek urodziła się w 1933 roku w Tarnawie Górnej. Pamięta lata okupacji i wyzwolenia, miała wówczas 12 lat. Pani Amelia wspomina: „Okres okupacji spędziłam w domu rodziców na Jonach w Tarnawie Górnej. Mieszkałam z rodzicami w drewnianym domu, którego część zachowała się do dnia dzisiejszego, zresztą jako nieliczny w tej części wsi. W Tarnawie Górnej podczas przesuwającego się frontu zostały spalone wszystkie domy, z wyjątkiem domu rodziny Michałków, Zadory, Józefa Palecznego i Józefy Baca. W domu moich rodziców, stacjonowali żołnierze Wermachtu. W budynku był skład amunicji, skrzyniami wypełnione były wszystkie pomieszczenia. Oprócz tego zainstalowany był sprzęt łączności, duże ilości telefonów i radiostacje. Bywało, że niemieccy żołnierze dzielili się jedzeniem z naszą rodziną. Jednak podczas przesuwającego się frontu przez Tarnawę Górną, mieszkańcy zostali wyrzuceni ze swoich domów, również i moja rodzina. Rodzice z dziećmi poszli w góry, na Kadelówkę, na Koźle. Tam przetrwaliśmy do końca wojny, do wyzwolenia w styczniu 1945 roku. Front przesuwał się drogą przez Tarnawę Górną w kierunku Krzeszowa. Przez wieś przetaczały się oddziały radzieckie przez blisko dziesięć dni. Na terenie wioski trwały zacięte boje pomiędzy żołnierzami niemieckimi i wkraczającymi Rosjanami. Z pobliskiej Tarnawskiej Góry i Prorokowej Góry widać było błyski dział. Do uszu dochodził potężny ryk artylerii. Na terenie wsi było bardzo dużo zabitych żołnierzy niemieckich i rosyjskich. Widziałam kilkudziesięciu zabitych żołnierzy, niemieckich i rosyjskich. Po przejściu frontu zwłoki zabitych żołnierzy wrzucano do studni, jak również do przygotowanych uprzednio dołów. W późniejszym okresie zwłoki te zostały wydobywane i wywożone w nieznane mi miejsca. Po wyzwoleniu wsi ludzie wychodzili z piwnic, schodzili z gór do swych domów, często nie było gdzie wracać, domy spalone. Drewniany dom rodziców przetrwał, moja rodzina mogła rozpocząć nowe życie. Po wojnie też nie było najlepiej, Ci z lasu przychodzili i zabierali żywność i ubrania. Trwało tak do do końca lat czterdziestych. Kiedyś zabierał okupant, po wojnie Ci z lasu, dziś zabiera dzik i sarna. Ciężko jest żyć na tej ziemi, oj ciężko” - tymi słowami kończy swoje wspomnienia.   [9] 

- Ewelina Palichleb, uczennica i mieszkanka Tarnawy Górnej spisała wspomnienia swojego dziadka Antoniego Brańki:

"Losy mojej rodziny w czasie II wojny światowej - Losy mojej rodziny w czasie II wojny światowej były bardzo ciężkie i trudne. Moja babcia z rodzicami i rodzeństwem jak i wielu mieszkańców Krzeszowa zostali wysiedleni za Warszawę. Tam pracowała u bauera niemieckiego. Zajmowała się razem ze starszą siostrą oporządzaniem obory, pasieniem krów jak również porządkiem w domu. Później zostali wywiezieni całą rodziną do Niemiec. Tam pracowała jako opiekunka do dzieci. Pod opieką 12 dzieci - musiała gotować obiady, sprzątać i prać. Mieszkała u takiej jednej rodziny niemieckiej, którzy byli dla nie nawet dosyć dobrzy. Służyła tam przez 4 lata do końca wojny. Losy dziadka były nieco inne. Razem ze swoim tatom (moim pradziadkiem), braćmi i innymi Niemcy zabrali do prac związanych ze stolarstwem i ciesielstwem. Tam bardzo ciężko pracowali czasami tylko o jednej kromce chleba. Wozili także drewno na tartak do Suchej Beskidzkiej. Mieszkali w domu, a w czasie nalotów ukrywali się w piwnicy, która znajdowała się obok domu. Niestety podczas bombardowania i walki, która trwała w Tarnawie dwa tygodnie przysiółek Jony został prawie doszczętnie zniszczony. Dom dziadka spłonął a piwnica, w której ukrywali się zawaliła się i wszyscy musieli uciekać. Podczas ucieczki dziadek omal dostałby kulą, przed którą uchroniło go rosnące drzewo. Na szczęście zdołał uciec. Wszyscy uciekali w stronę Jaszczurowej (było tam w miarę spokojnie, gdyż wioska ukryta jest między wzniesieniami Beskidu). Tam przez całą walkę ukrywali się w lasach. Nie było im łatwo. Aby przeżyć odkopywali rolne korzonki roślin. Jedli także jagody, aby choć trochę zaspokoić głód." [18 - str. 40-41]


Wyzwolenie Tarnawy Górnej spod jarzma hitlerowskiego

Wojskami, które wyzwoliły spod okupacji hitlerowskiej tereny Podbeskidzia, były jednostki IV Frontu Ukraińskiego. Dowódcą był gen. armii Iwan Pietrow. Mieszkanka Śleszowice, pani Maria Gałuszka, wspomina: toczyły się ciężkie walki w rejonie Leskowca, w Krzeszowie, Tarnawie Górnej, Śleszowicach i Tarnawie Dolnej. Kobiety, starcy i dzieci podczas walk ukrywali się w piwnicach, do których dobiegał dźwięk karabinów maszynowych. Mężczyźni próbowali pomagać radzieckiej armii. Po zagorzałej walce hitlerowcy zostali wyparci z tego terenu przez jednostki 38 armii IV Frontu Ukraińskiego.
Tarnawa Górna została wyzwolona przez oddziały wchodzące w skład 38 armii ogólnowojskowej IV Frontu Ukraińskiego 242 dywizji 3 korpusu armii, dowodzeni przez gen. Wiktora Lisinowa w dniu 24 stycznia 1945 roku. [1]


Tarnawa Górna po II wojnie światowej

W 1946 roku w Tarnawie Dolnej Jan Rusin, Bolesław Semik założyli świetlicę w poniemieckim baraku drewnianym zakupionym w Zagórniku (na tym terenie mieści się obecnie budynek OSP). W świetlicy organizowano wiele przedstawień amatorskich, zabaw ludowych, zebrań i seansów kinowych. Organizatorem życia świetlicowego, a w szczególności pracy z tutejsza młodzieżą w zespole dramatycznym był Józef Prorok. Posiadał on szeroki zasób wiedzy z literatury pięknej. Wspaniale recytował utwory Mickiewicza i Słowackiego. Jego przedstawienia pokazywane m.in. w Tarnawie Górnej cieszyły się ogromną popularnością. W latach 1948-1958 nastąpiła elektryfikacja Tarnawy Górnej. Wniosła ona znaczny postęp w mechanizacji prac. Mieszkańcy kupowali silniki elektryczne do młockarni, pił tarczowych. Radio, telewizor, pralka, lodówka stały się powszechne niemal w każdej rodzinie. W 1953 roku oddano do użytku świetlicę w Tarnawie Górnej. Funkcję świetlicowego od 1969 roku pełnił Stanisław Gałuszka ze Śleszowic. Najbardziej do jej powstania przyczynili się: Stanisław Siwiec, Józef Mikołajek, Krystian Paleczny, Józef Gibas oraz Tomasz Mikołajek. W świetlicy działał Klub Młodego Rolnika oraz punkt biblioteczny.  Raz w tygodniu przyjeżdżało tu kino objazdowe z Mucharza. Można było także mile spędzić czas w kawiarni. W Tarnawie Górnej przystąpiono do organizacji Kółka Rolniczego w 1964 roku. W Śleszowicach w 1959 roku powstał Punkt Felczerski prowadzony przez felczera medycyny Czesława Ptasznika. W 1962 roku placówkę przekształcono w Wiejski Ośrodek Zdrowia. Obowiązki lekarza sprawował Andrzej Szuperski. Ośrodek prowadził usługi medyczne m.in. dla Tarnawy Górnej. Droga na terenie Tarnawy była wąska i nieutwardzona. Społeczeństwo przy pomocy Powiatowego Zarządu Dróg Lokalnych z Suchej przystąpiło do wykonania drogi do Tarnawy Górnej, którą otwarto w dniu 31 maja 1970 roku i uruchomiono linię autobusową. W dniach 18-19 lipca 1970 roku wezbrane wody potoku Tarnawka wyrządziły wiele szkód w Tarnawie Górnej. Woda uszkodziła w kilku odcinkach prawie 1 km nowej drogi, powodując odcięcie Tarnawy Górnej od pozostałych miejscowości. Przez kilka dni na skutek uszkodzeń mieszkańcy odczuwali brak energii elektrycznej oraz połączeń telefonicznych. Następna powódź nawiedziła omawiane okolice w dniach 21-23 sierpnia 1972 roku. Mając doświadczenie z poprzedniej, ludność oraz straże pożarne przystąpiły do obrony drogi lokalnej. Na uznanie zasłużyli wówczas mieszkańcy wsi m.in. Tarnawy Górnej, którzy samorzutnie fundowali takie niezbędne materiały jak drut czy drewno. [1]


Nazwy własne

Nazwiska. Wałaskiego pochodzenia są liczne jeszcze występujące w Beskidzie Małym (w Tarnawie Górnej), nazwiska takie jak między innymi: Baca, Gałuszka, Paleczny. [3]

W książce telefonicznej na lata 2010-2011 w części Tarnawa Górna, spotykamy nazwiska: Cholewa, Dudziak, Dyba, Gibas, Kachel, Kapłoniak, Łaczek, Matuszyk, Mikołajek, Palichleb, Palus, Suwada, Targosz, Wajdzik, Wojtas, Załęcki. [12]
Inne spotykane nazwiska w Tarnawie Górnej: Augustyn, Bańdura, Bargiel, Borys, Czaicki, Elżbieciak, Gach, Gibas, Grajny, Kotulski, Kowalczyk, Kwak, Michałek, Niziński, Palichleb, Pacek, Paczka, Palus, Paluszek, Pilarczyk, Szeląg, Zadora. [6]

Występujące na znanym portalu społecznościowym nk.pl gdzie w polu miejscowość wpisano "Tarnawa Górna":
Bańdura Bargiel Budzyńska Elżbieciak Gach Gałuszka Gibas Grajny Grochal Kapała Kapłoniak Kowalczyk Kwak Małysiak Matuszyk Mikołajek Niziński Nosal Pacek Paleczna Palichleb Palus Paluszek Papież Pilarczyk Polak Suwada Targosz Wojtas Wójciga Zadora ...  [6]

Napotkane nazwiska na portalu społecznościowym Facebook gdzie w polu miejscowość wpisano "Tarnawa Górna":
Augustyn Kapała Kowalczyk Matuszyk Nosal Pacek Pilarczyk Wojtas ... [6]

Wołosi (Wołoszy) - dawna nazwa Rumunów, później również innych romańskich grup na Bałkanach. Osadnictwo na prawie wołoskim związane było z wędrówkami pasterzy rumuńskich od Siedmiogrodu wzdłuż stoków Karpat (od XIII do XIV wieku) ku Śląskowi i Morawom. W XIV-XVII wieku nastąpiła slawizacja pod wpływem miejscowej ludności polskiej, ruskiej i słowackiej. Osadnicy wypasali owce na halach. W miarę porzucania pasterstwa na rzecz zajęć rolniczych organizacja "krain" wołoskich rządzonych przez "kniaziów" rozpadła się, aby wreszcie zniknąć w XVIII wieku. Sutkiem tego było utworzenie się czterech terytoriów etnograficznych: huculskiego i bojkowskiego na wschodzie oraz łemkowskiego i góralszczyzny polskiej na zachodzie. [15]


Nekropola

Cmentarze - miejsca wiecznego spoczynku naszych przodków, rodziny, bliskich, przyjaciół i sąsiadów. Również miejsca pochówku księży zasłużonych dla miejscowych parafii i lokalnych społeczności, artystów ludowych, działaczy i samorządowców. Spoczywają tam urodzeni na tej ziemi i ci, którzy ten skrawek ojczystej ziemi wybrali na swoją przystań życiową. Spacer po cmentarzu, sczytywanie z nagrobków nazwisk wprowadza nas w zadumę nad nieuchronnością żywota ludzkiego, nad przemijaniem. Rozczytujemy drogę jaką przeszliśmy i drogę dokąd zmierzamy. Słowo cmentarz pojawiło się dopiero w XVII wieku. Prawo kanoniczne nakazuje urządzić zmarłemu pogrzeb chrześcijański, pochować go w poświęconej ziemi. Na cmentarzu chowa się mieszkańców parafii, co tworzy poczucie wspólnoty. Groby katolickie oznaczane są krzyżem od XVI wieku. Symbol krzyża jest znakiem wiary w zmartwychwstanie w Dniu Sądu Ostatecznego. Od XVIII wieku groby wyróżniano pomnikiem nagrobnym, jako forma utrwalenia pamięci o zmarłym. Na cmentarzach pojawiają się nagrobki kamienne, nieraz o okazałych formach. Zamożne rodziny fundowały sobie grobowce rodzinne typu domkowego, murowane, tynkowane z drzwiczkami w ścianie frontowej, nakryte płaską płytą z kompozycją dekoracyjną, kamienną rzeźbą lub płaskorzeźbą o charakterze sakralnym. Popularne na wiejskich cmentarzach są wiersze nagrobne. Na Wszystkich Świętych cmentarze są tłumnie odwiedzane, groby przystrajane kwiatami. Kultywowany jest zwyczaj zapalania światła na grobach opuszczonych. [6] [14]

Zmarli mieszkańcy Tarnawy Górnej jako miejsce wiecznego spoczynku dzielą między trzy cmentarze parafialne: w Tarnawie Dolnej, w Krzeszowie, w Śleszowicach. Taki podział wynika z faktu podziału parafii. Część Tarnawy Górnej ograniczona osiedlem Janówka związana była z parafią w Tarnawie Dolnej, potem z parafią w Śleszowicach, pozostała część Tarnawy Górnej, od zawsze związana była z parafią w Krzeszowie.  [6]

Cmentarz parafialny w Tarnawie Dolnej. Cmentarz powstał w 1845 roku, z inicjatywy ks. Wojciecha Bobka, pierwszego proboszcza parafii w Tarnawie Dolnej, w pobliżu drewnianego kościoła wzniesionego w latach 1840-1843. W czasie budowy nowej, murowanej świątyni w latach 1878-1882 powiększony został również teren pierwotnego cmentarza. Na cmentarzu znajdują się płyty nagrobne i nagrobki proboszczów tarnawskich: ks. Wojciecha Bobka (1810-1883); ks. Marcelina Klimkiewicza, dziekana suskiego (1846-1912), ks. prałata Franciszka Gracy (1873-1953), a także pomnik z napisem: "W 25 rocznicę przybycia do Tarnawy X Dziekana Marcelina Klimkiewicza, 6 września 1904 roku, sprawili ten krzyż Parafianie przebywający w Ameryce". [14]

Nazwiska występujące na nagrobkach i pomnikach na cmentarzu parafialnym w Tarnawie Dolnej
Adamczyk Baca Bałos Biel Bobek Brańka Gałek Gibas Grajny Hulimka Jabłońska Jamróz  Jędrzejak Kachel Kadela Kapłoniak Klimkiewicz Kupczyk Legutko Łasak Matusik Matuszyk Michałek Mikołajczyk Mikołajek Niziński Nosal Pająk Paleczny Palichleb Pilarczyk Siwiec Stypuła Szczygieł  Szydłowska Świętek Targosz Wajdzik Zadora (cdn)  [6]

Cmentarz parafialny w Śleszowicach. Cmentarz położony jest w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła parafialnego pw. Matki Bożej Częstochowskiej, na tzw. Knapikówce, funkcjonuje od 1992 roku. Powstał dzięki staraniom proboszcza Stanisława Salwy. [14] 

Cmentarz parafialny w KrzeszowieUsytuowany jest na wzgórzu oddalonym około 200 m od kościoła parafialnego pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Szacunkową datą założenia cmentarza to połowa XIX wieku. Zachowany nagrobek datowany jest na 1855 rok, jednak pochodzi on ze "starego" cmentarza i jest jednym z niewielu zachowanym po nim pozostałością. Najstarszy zachowany pochówek został dokonany na nowym cmentarzu wiąże się z mogiłą z 1914 roku*. Na cmentarzu zostali pochowani księża pracujący  w krzeszowickiej parafii: ks. Wawrzyniec Barcik, ks. Piotr Wróbel i ks. Franciszek Sikora, których groby przeniesiono ze starego cmentarza. Pochowanych jest tu trzech księży związanych z nowym kościołem i parafią pw. NMP Nieustającej Pomocy: ks. Michał Bochenek - budowniczy nowego kościoła, ks. Władysław Bożek - długoletni i najbardziej zasłużony dla parafii proboszcz, oraz ks. Stanisław Lejawka. [14]

* Najstarszy zachowany pochówek wiąże się z mogiłą z 1913 roku (Wątroba Michał - zm. 1913 - KW V Rz 1), kolejna mogiła z 1914 (Wajdzik Jan - zm. 1914 - KW III Rz 1) [6]

Napis na bramie wejściowej na cmentarz parafialny brzmi: "Co mnie dzisiaj jutro tobie" [6]

Nazwiska występujące na nagrobkach i pomnikach na cmentarzu parafialnym w Krzeszowie:
Baca Bania Brańka Barciel Bargiel Barzycka Bober Bywalec Bańdura Czubak Ćwiękała Ćwiertnia Dyduch Fluder Gnidowa Groń Gałuszka Grajny Gołuszka Habowska Hadka Harańczyk Janeczek Jurczak Kościelniak  Kubielas Kolenda Kubieniec  Kawończyk Kapala Kadela Kapłon Kawa Krupiak Kachel Kołodziej Krzesiński Krzeszowski Kryjak Krzak Legut Leśnia Lenart Lasik Mikołajek Małysa Mika Miska Michałek Madejczyk Nosal Okruta Płonka Pyka Pilarczyk Paleczny Palichleb Palus Panek Pajak Pławna Płonka Pochopień Pietruszka Rodak Rusin Rutko Smyrak Stypuła Szczelina Stanaszek Stanosek Stachowski Stanik Sobański Świerkosz Świętek Targosz Trzop Wójcik Wajdzik Wątroba Wójciga Zając Zawiła Zadora Żywczak Żak  (cdn) [6]

Tabliczki nagrobne na Cmentarzu Parafialnym w Krzeszowie, aby przeglądać kliknij tu 


Literatura beskidzka 

  • Kazimiera Sekuła, Opowieści beskidzkie - Moje dzieciństwo (fragmenty).  Wyd. Lubelskie, 1986. Autorka, urodziła się w 1932 roku we wsi Marcówka,Kazimiera Sekuła, Opowieści beskidzkie w gminie Zembrzyce wspomina swoje trudne dzieciństwo spędzone w Marcówce, w sposób bardzo realistyczny przedstawia trudy życia na wsi zagubionej wśród beskidzkich pagórków leśnych. Okres dwudziestolecia międzywojennego, niewyobrażalna bieda chłopskiej rodziny. Szczegółowy opis wyposażenia izb, narzędzi gospodarskich, zawartości kredensu, stajni i chlewu, strychu. Zajęcia rodziców. Wiara i ufność w opiekę Bożą. Pracę na roli, autorka wspomina: "...po tysiąckroć przeklinałam tę ziemię żywicielkę, do której tak byli przywiązani moi rodzice. Kiedy trafiła słotna jesień i kostniejącymi z zimna rękami trzeba było wygrzebywać ziemniaki z błota, wieś traciła cały romantyzm." Żniwa i pasienie krów. Wyżywienie rodziny, które zawsze było problemem. Szczegółowy opis obchodów Świąt Bożego Narodzenia. Okres okupacji po 1939 roku i dodatkowe trudy życia z tego faktu wynikające. Oczekiwanie na wyzwolenie. Czytając pamiętnik Kazimiery Sekuły ma się wrażenie, że człowiek poddany takiej życiowej próbie, jak rodzina chłopska w Marcówce lat międzywojennych, mimo wszystko zachowuje wiarę i godność, wiarę w Stwórcę i godność człowieka.  [6]

  • Najpiękniejsze pieśni tańce zabawy i zwyczaje spod Babiej Góry, zebrał i opracował: Czesław Siwiec. Wyd, broszurowe (Gminna Biblioteka Publiczna w Zembrzycach).  Książka powstała w wyniku fascynacji folklorem babiogórskim. Książka, a właściwie śpiewnik poświęcony jest wielbicielom pieśni ludowej, wychowawcom, nauczycielom do rozśpiewania dzieci. W śpiewniku znajdujemy pieśni i śpiewki lokalne, pasterskie, zalotne, weselne, zabawowe, wyliczanki, sobótkowe, zbójnickie i inne. Osobny rozdział traktuje o zwyczajach żniwnych Babiogórców, innych niż mieszkańców nizin, zwyczaj ten autor określa jako "żęcie ostatnich kłosów". Zwyczaj polega na uwiciu wianka z kłosów owca, ze skoszonego ostatniego pola. Wianek ozdabiano polnymi kwiatami. Z wiankiem wyruszano do gospodarza. Z gromadą szła muzyka, śpiewano pieśni maryjne. Gospodarz odbierał wianek i wieszał go nad drzwiami, na haku. Po powieszeniu wianka gospodarz zapraszał gromadę do izby na zasłużony poczęstunek. Obrzęd ten nie zaginął całkiem, można jeszcze spotkać wianki nad drzwiami, np. w Tarnawie. Jest rozdział poświęcony pieśniom śpiewanym przy kapliczkach, po kolędzie. Śpiewnik kończy się słownikiem wyrażeń gwarowych. Śpiewnik to efekt 30 lat zbierania i opracowania materiałów przez Czesława Siwca. [6] 


Kronika Świetlicy Gromadzkiej Klubu Rolnika
Wieś: Tarnawa Górna
Powiat: Sucha Beskidzka
Województwo: Kraków

Data założenia: sierpień 1970

Wieś Tarnawa Górna - leży w województwie Kraków, powiat Sucha beskidzka, podlega gromadzie Tarnawa Dolna. W wiosce działają organizacje POP i ZSL organizując i korygując prace mieszkańców wioski poprzez Kółko Rolnicze, Koło Gospodyń Wiejskich oraz młodzieżową organizację ZMW. Jest to wieś rolnicza, całkowicie zelektryfikowana, posiadająca własną szkołę podstawową, sklep spożywczy, Wiejski Dom Kultury. Wieś posiada połączenie autobusowe z Suchą Beskidzką na dwóch trasach, przez Śleszowice i przez Krzeszów. Ludność wioski jest aktywna, udzielająca się społecznie, gotowa do poważnych zobowiązań (budowa drogi czynem społecznym) dążąca do unowocześnienia wsi. Start wioski w Polsce Ludowej był trudny w związku z działaniami wojennymi i okupacją hitlerowską.

W roku 1939 na teren Tarnawa Górna wkroczył okupant hitlerowski. Ludność wioski miała być w tym roku wysiedlona, ale z powodu zatrudnienia wszystkich mężczyzn przy zwózce drzewa z okolicznych lasów do tartaku w Suchej Beskidzkiej (własność hrabiego Tarnowskiego) wysiedlenie nie doszło do skutku. Przez całą okupację funkcję leśniczego pełnił leśniczy niemiecki Janos. Ponadto na terenie wioski znajdowało się 22 żołnierzy niemieckich, którzy stacjonowali w schronisku na Leskowcu i patrolowali, nadzorowali okoliczną ludność. Wszystkich pozostałych zatrudnionych (mężczyzn) mieszkańców Niemcy zabierali na roboty przymusowe w okolice i do samego Bielska.

Najwięcej Tarnawa Górna oraz mieszkańcy ucierpieli w ostatnim okresie wojny w 1945 roku - kiedy to główne siły niemieckie wycofujące się ze wschodu w kierunku Żywca przesuwały się przez Śleszowice i Tarnawę Górna. W Tarnawie Górnej wojska niemieckie utworzyły skomasowaną obronę przeciwko Armii Radzieckiej. (Armia Radziecka chciała zamknąć odwrót nieprzyjacielowi). W czasie tych działań wojennych zostało zniszczonych całkowicie 24 budynki mieszkalne wraz z gospodarczymi, inwentarskimi. Powstałe duże szkody w inwentarzu żywym zajmowanym przez wojska niemieckie. W gruncie rzeczy pozostałe budynki były w wyniku tego niejednokrotnie poważnie uszkodzone. W miejscowej Szkole Podstawowej, czy też Leśniczówce wojska niemieckie miały szpitale.

Około 30 mieszkańców wioski zostało spalonych żywcem wraz z budynkami, lub zostali zabici. Za działalność partyzancką, kontakty z partyzantami, przenoszenie wiadomości partyzantom zostali rozstrzelani trzej bracia: Mikołajek Piotr, Józef i Felicjan w wigilię 24.XII.1944 roku. W pamiątkę tego wydarzenia i miejsca ich śmierci postawiono pamiątkowy krzyż, którym opiekuje się młodzież  z organizacji młodzieżowych ZHP i ZMW.

Po okupacji zdolni do pracy mieszkańcy udają się do pracy w przemyśle i odbudowie zniszczeń wojennych w okolicznych miastach. Natomiast pozostali przystąpili do pracy na wsi i do usuwania powstałych szkód, odbudowali zniszczone budynki, uzupełnili inwentarz i w między czasie wychodzili z czynem społecznym przy remoncie drogi prowadzącej do lasu państwowego i prywatnego. O zaangażowaniu się ludności wioski Tarnawy Górnej świadczy fakt, iż mimo własnych kłopotów i trudności przystąpili w 1947 roku do budowy Domu Ludowego, który w przeciągu niespełna dwóch lat został całkowicie wybudowany, tylko i wyłącznie z dotacji i robocizny miejscowej ludności. W tym samym czasie remontowano w czynie społecznym drogę do lasu państwowego i prywatnych, oraz do sąsiedniej wioski - Śleszowic. Tak samo odremontowano zniszczony budynek szkolny i przystosowano go do warunków nauczania, w czym czynny udział brała nauczycielka kier. szkoły Maria Kapała

Od 2 listopada 1962 roku zaczęto kopać rowy i wytyczać drogę do Śleszowic i Krzeszowa. Dnia 30.V.1969 roku zostaje oddana do użytku droga i następuje uroczyste otwarcie drogi Śleszowice - Tarnawa Górna i Tarnawa Górna - Krzeszów. Na otwarciu drogi obecne są władze Pow. Kom. Partii oraz władze PRN wraz z zaproszonymi gośćmi. Otwarcie jest uroczyste. Prócz przybranego autobusu, gościom i zebranej ludności w drodze z granicy Śleszowic do tutejszego Domu Ludowego towarzyszyły konie wraz z jeźdźcami. W świetlicy była uroczysta przemowa tow. Górskiego, oraz przew. GRN zakończone występami młodzieży szkolnej.
[c.d. w Archiwum]

Przy dobrych chęciach i ofiarnej pomocy mieszkańców wieś szybciej staje się nowoczesna, zmienia się z roku na rok. Sklep spożywczy zostaje przeniesiony do lepszego, wygodniejszego miejsca, tj. do budynku Ob. Ćwiskały Władysława. Kółko rolnicze założone w maju 1963 roku prosperuje coraz lepiej wypracowując nadwyżki budżetowe. Koło Gospodyń Wiejskich założone w październiku 1960 roku działa wzorowo, prowadzi kursy szkoleniowe, poletka doświadczalne, zasługujące na odcinku powiatowym, na nagrody i wyróżnienia. KGW prowadzi ob. Michalina Dudziak. W kwietniu 1964 roku wieś bierze udział w konkursie czystości wsi. W tym konkursie zajmuje zaszczytne drugie miejsce, otrzymując w nagrodę telewizor marki "Neptun". Zdążając za postępem innych wsi Tarnawa Górna zakłada w Domu Ludowym "Klub Książki i Prasy", który w pierwszych początkach prowadzi ob. Stanisława Elżbieciak. Czynna jest także już świetlica gromadzka prowadzona przez ob. Brańkę Tadeusza.

Ludność wioski rezygnuje ze starych niejednokrotnie kurnych chat, buduje nowoczesne, wygodne budynki mieszkalne, inwentarskie czy gospodarcze. Rezygnuje się z budulca w tych okolicach łatwo dostępnego jakim jest drewno, buduje się z cegły pustaków itp.
[c.d. w Archiwum]

Oryginał Kroniki można oglądać na stronie internetowej PicasaWeb, aby wyświetlić Kronikę kliknij na odnośnik https://plus.google.com/photos/118141182428362284802/albums/5701601376521888705?authkey=CMWS4ovbi_TzoAE  


Koło Gospodyń Wiejskich w Tarnawie Górnej 

Koło Gospodyń Wiejskich zostało założone w październiku 1960 roku. Koło  prowadziło kursy szkoleniowe, poletka doświadczalne, zasługujące na odcinku powiatowym, na nagrody i wyróżnienia.  KGW prowadziła  Michalina Dudziak

Z tamtego okresu zachowało się zdjęcie członkiń Koła. Na drugim planie transparent z napisem: Koło Gospodyń Wiejskich w Tarnawie Górnej. Według relacji Pani Haliny Augustyn, na zdjęciu widnieją następujące osoby, od lewej: 

Janina Bańdura
Józefa Grajny
Józefa Baca, z domu Świętek
Maria Targosz
Michalina Dudziak
Janina Zadora

 
Fotografia ze zbiorów prywatnych Pani Haliny Augustyn.

W dniu 3 lutego 2011 roku, po latach zastoju w działalności, reaktywowano działalność Koła Gospodyń Wiejskich w Tarnawie Górnej.  

W tym dniu odbyło się zebranie założycielskie Koła Gospodyń Wiejskich w Tarnawie Górnej. W zebraniu założycielskim wzięło udział 27 mieszkańców. Przedmiotem zebrania były sprawy organizacyjne.
Wybrano zarząd Koła, w składzie:

1. Agnieszka Pilarczyk
2. Renata Tyl-Dudziak
3. Edyta Pacek
4. Cecylia Szeląg
5. Katarzyna Palus
6. Jolanta Gibas
7. Agnieszka Matuszyk

Zebranie przyjęło uchwałę o nadaniu nazwy stowarzyszenia:

Koła Gospodyń Wiejskich "Redzowianki"


Siedziba Koła: Dom Rolnika w Tarnawie Górnej. Spotkania członków Koła odbywać się będą w każdy czwartek miesiąca, o godz. 17.00




Lista członków-założycieli:

Janina Bańdura Urszula Kotulska Justyna Pacek
Danuta Bargiel Elżbieta Kowalczyk Edyta Pacek
Antonina Borys Elżbieta Kowalczyk Władysława Paleczna
Halina Czaicka Anna Kwak Barbara Palus
Renata Dudziak-Tyl Stanisława Łaczek Katarzyna Palus
Kazimiera Elżbieciak Józefa Matuszyk Agnieszka Pilarczyk
Jolanta Gibas Agnieszka Matuszyk Bronisława Pilarczyk
Ewa Grajny Zdzisława Mikołajek Cecylia Szeląg
Jadwiga Kachel Danuta Pacek Grzegorz Wojtas


Literatura:

  1. Kazimierz Surzyn, Rys historyczny Śleszowic, Tarnawy Dolnej i Tarnawy Górnej, wyd. GCKiC, 2003 

  2. Marcin Musiał, Śladami Kultury góralskiej w Beskidzie Małym, wyd. D.Bielecki, JTM Korczak, 2010 

  3. Radosław Truś, Beskid Mały Przewodnik, wyd. OW Rewasz, 2008 

  4. Grzegorz Proszowski, Marek Kubica, Ryszard Banaś, Sucha i okolice Babiej Góry na dawnych pocztówkach i fotografiach, wyd. Oficyna Wydawnicza Text, 2004 

  5. Andrzej Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, wyd. S.Grodziski i I.Dwornicka, TMZŻ, 1987 

  6. Kazimiera Sekuła, Opowieści beskidzkie, Wyd. Lubelskie, 1986 

  7. Najpiękniejsze pieśni i tańce zabawy i zwyczaje spod Babiej Góry, zebrał Czesław Siwiec

  8. Kapliczki i krzyże przydrożne u podnóża Babiej Góry - Kalendarz 2002, SGB 

  9. Informacje o tradycjach zajęciach i zawodach mieszkańców okolic Babiej Góry oraz o świętach patronujących tym zajęciom i zawodom - Kalendarz 2003, SGB 

  10. Informacje o tym co się dawniej jadło i piło, i z czego się pod Babią Górą strawę robiło oraz z przepisami kilinarnymi dawnymi i nowszymi - Kalendarz 2004, SGB 

  11. Cmentarze mogiły, miejsca pamięci, pomniki, obeliski, tablice pamiątkowe w gminach babiogórskich - Kalendarz 2008, SGB 

  12. Sucha Beskidzka, red. J.Hampel i F.Kirka, WiD Secesja, 1998 

  13. Tadeusz Wojtanek, Monografia Zembrzyc i Marcówki, wyd. T.Wojtanek, 2009 

  14. Kazimierz Surzyn, Opowieści, legendy i podania Gminy Zembrzyce, wyd. GCKiC w Zembrzycach, 2004 

  15. Jerzy H. Harasimczyk, Sucha Beskidzka i okolice, Wyd. Secesja, 2004 

 

 


Dawne miary
w Dziejopisie Żywieckim A. Komonieckiego:: 

 "... A w łanie każdym, według opisu kronik, ma być prętów 12, a pręt wszelki aby miał w sobie tysiąc i pięćdziesiąt łokci, co to uczyni sznurów 300. A sznur zaś ziemski i leśny ma być w długości na 42 łokci, a na łokcie rachując będzie tysięcy 12 i 600 łokci, a piędzi trzydzieści i siedem tysięcy i ośmset. A tak wyrówna, iż łan każdy będzie wielki, że się nań wysieje 64 wiertele pszenice. Zagon zaś każdy aby miał siódm skib, to jest bruzd, a drugi ośm, a tak aby było, że [w] dwu zagonach [jest] skib 15. Gony zaś albo stajanie sznurów 5 aby były długości, co uczyni łokci 210, a piędzi 630. Kołeczko płużne aby też było tak mierne, żeby się w goniech jednych 60 obróciło razy. A tak tego łanu powinno bydź wszystkiego gonów albo stajania 60, co uczyni mila zupełna ziemie. Koło zaś wozu, ten wszystek łan wzdłuż przejeżdżając, obróci się w tej drodze dwa tysiąca razy, co to milę dobra uczyni, a podróżny człowiek za godzin 2 mile ziemie obejdzie, co uczyni kroków 5000". [17 - str. 473]


 

Przypisy i źródła: 

  1. Kazimierz Surzyn, Rys historyczny Śleszowic, Tarnawy Dolnej i Tarnawy Górnej, wyd. Gminne Centrum Kultury i Czytelnictwa w Zembrzycach, 2003.
  2. Beskid Mały, mapa turystyczna, wyd. V, Wydawnictwo Compass, 2009.
  3. Marcin Musiał, Śladami kultury góralskiej w Beskidzie Małym, wyd. I, Drukpress s.c. D.Bielecki, J.T.M. Korczak, 2010. 
  4. Radosław Truś, Beskid Mały Przewodnik, wyd. I, 2008, Oficyna Wydawnicza Rewasz
  5. Kapliczki Gminy Zembrzyce w obiektywie..., wyd. Gmina Zembrzyce. 
  6. Autor witryny: G.W.
  7. Sucha Beskidzka, pod redakcją J. Hampla i F. Kiryka, Wyd. Secesja, Kraków 1998, str. 63 
  8. Relacja i wspomnienia Józefa Palecznego z Tarnawy Górnej. (spisał: G.W. 14.02.2011) 
  9. Wspomnienia Amelii Michałek z dnia 27.01.2011 r. (spisał: G.W.) 
  10. Grzegorz Proszowski, Marek Kubica, Ryszard Banaś, Sucha i okolice Babiej Góry na dawnych pocztówkach i fotografiach, wyd. Oficyna Wydawnicza Text, 2004.  
  11. Obrazek stroju góralki żywieckiej zaczerpnięto z witryny: www.stroje-ludowe.pl/ 
  12. Książka telefoniczna Jordanów Nowy Targ Wadowice i okolice 2010/2011. 
  13. Mapa Galizien (Galicja): http://www.jursitzky.net/Landkarten_Galizien.htm 
  14. Kalendarz 2008 - Cmentarze. Mogiły. Miejsca pamięci. Pomniki. Obeliski. Tablice pamiątkowe w gminach babiogórskich. Wyd. Stowarzyszenie Gmin Babiogórskich z siedzibą w Zawoi.
  15. Władysław Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, PIW, 1991, str. 1306 
  16. Kronika Świetlicy Gromadzkiej - Klubu Rolnika - data założenia: VIII.1979 - oryginał.
  17. Andrzej Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, wyd. S.Grodziski i I.Dwornicka, TMZŻ, 1987 
  18. "Moja mała miejscowość" Tarnawa Górna - Ewelina Palichleb, kl. Ib Gimnazjum. Pełne opracowanie znajduje się pod adresem internetowym: http://wrzuta.gw.wrzuta.pl/plik/7VS8VEnBYY6/tarnawa_gorna_-_ewelina_palichleb 
  19. Załącznik Nr 4 do uchwały Nr XXXIII/218/06 Rady Gminy Zembrzyce z dnia 24 października 2006 r.
  20. Załącznik Nr 5 do uchwały Nr XXXIII/218/06 Rady Gminy Zembrzyce z dnia 24 października 2006 r.
  21.  

Copyright © Grzegorz Wojtas. 1996 - 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.